Jacek Jurkowski i Jerzy Gurba Cesta do hor VIII-

Jakoś tak się składa że wspinanie w słowackiej części Tatr dla kogoś z Nowego Sącza jest o wiele prostsze niż np. w „Moku” i dla tego to od wielu lat jest główne pole naszych działań.

kiezmarski-jg2
Z domu do Tatrzańskiej Łomnicy mamy tylko godzinę jazdy samochodem, więc jedno dniowe wypady są prostą sprawą. Na tym prostota wspinania na Słowacji się kończy. Jest to kraina w której dobrze trzeba wiedzieć na co się idzie , kto jest autorem i kiedy została droga zrobiona. Każda z tych informacji może mieć kluczowe znaczenie. Można wbić się w drogę IX gdzie zgodnie z opisem wystarcza same ekspresy i tak jest, a można tez iść na VII na której pomimo że „tylko ekspresy”, a bez zestawu sprzętu do asekuracji wspinanie grozi śmiercią lub kalectwem. Podejście naszych sąsiadów do tej kwestii to jest sprawa na osobne przemyślenia.

kiezmarski

Cesta do Hor – droga nr 5 fot. P.Zieliński opracowanie: M.Norwecki

W ostatni weekend piękna pogoda spowodowała, że pod Południową Kieżmarskiego było sporo ludzi i nasze pierwotne plany jak to często bywa uległy zmianie. Rozkładając nowiutkie „Master Topo” Kieżmarskiego dopiero zobaczyłem ze na południowej ścianie jest droga długa i trudna, której do tej pory nie zauważałem, bo schemat w przewodniku podzielony na dwie części nie robi takiego wrażenia jak niebieska lina wrysowana w duże zdjęcie. Stoimy pod ścianą i pytamy „tubylca” który wiąże się obok, czy możemy się wbić w „Ceste do hor” .

kiezmarski-jg3
Słyszymy że tak, że piękna droga i że robił górę i  że wystarcza tylko ekspresy. Jurek trzymając w ręce komplet mechaników patrzy pytającym wzrokiem na mnie, mówię: „nie wierz nigdy Słowakowi, zabieramy wszystko ze sobą”, jak się później okazało była to właściwa decyzja. Cesta do hor z 2003 roku jest długą, ładną i wymagającą droga poprowadzona w stylu z tamtych czasów, czyli trudności pokonane TR i obite pod RP, co przy próbie OS powoduje w wielu miejscach przyspieszone tętno nie tylko z powodu wysiłku fizycznego (autorzy M.Baláž, I.Minčík przyp. red.).

kiezmarski-jg
W sumie 10 wyciągów z czego 4 o trudnościach w okolicach „starego” VIII, ale i na VI trzeba się wspinać i solidnie asekurować, bo delikatne wspinanie po lekko leżach płytach z porostami powoduje że „nie znasz dnia ani godziny „ kiedy możesz zaliczyć lot. Skończenie wspinaczki nie jest końcem przygody, bo albo należy zrobić jeszcze 200m II-III terenu na szczyt albo tyle samo w dół na „cmentarzysko”, najlepszym, a na pewno najbezpieczniejszym, rozwiązaniem jest zejście z asekuracją z ostatniego stanowiska w dół do trawników od płyt „Totala”, zjazd tą drogą (dwa zjazdy po dobrych stanowiskach) i wyjście w lewo dobrze asekurowanym trawersem na „cmentarzysko”.

Drogę zrobiliśmy OS w 7 godzin i w naszym odczuciu wygląda to tak:

1 wyciąg VIII/VIII+ obity , ale nie zaszkodzi coś sobie dołożyć.

2 wyciąg VI dobrze jest zrobić go dłuższym pod start w 3, dzięki temu można bezpieczniej przyasekurować następne trudności (stanowisko zrobione na „własnej”).

3 wyciąg VIII  dobra asekuracja, piękne wspinanie.

4 wyciąg VI

5-6 wyciągi o trudnościach około III zrobione z „lotną” wyprowadzają rampa pod górne spiętrzenie.

7 wyciąg VIII- dla mnie psychicznie najtrudniejszy do pierwszego spita dojście delikatne bez możliwości sensownej asekuracji (10m od stanu). Następnie trudności i spora wycieczka do 3 spita  problem przy OS jest to ze można zrobić na kilka sposobów. W trawersie tam gdzie ja miałem ręce Jurek miał nogi stąd pewno i odczucia co do trudności są rożne.

8 -9 wyciągi VI- dobrze jest sobie coś podokładać delikatne wspinanie w lekko leżących płytach

10 wyciąg VIII/VIII+ około 10-15 podejść i zejść z okapiku za nim wymyśliłem i zrobiłem, dla mnie trudne, końcówka za VI+ ładne.

Jerzy Gurba i Jacek Jurkowski