TOPR

Nieudane samobójstwo na El Capitanie

Droga Plastic Surgery Disaster została wytyczona w 1991 roku w czasie solowej wspinaczki przez jednego z najlepszych hakmanów w historii doliny – Erica Kohla. Wspinaczy jego pokroju nazywa się słowem ‚sandbag’, co oznacza, że wyceniane przez nich trudności są bardzo wyśrubowane w stosunku do wycen tradycyjnych, i dlatego też przyjęło się nazywanie ich przymiotnikiem ‚modern’ lub ‚new wave’. Od lat 90tych, na które przypadł szczyt aktywności Erica Kohla, do dnia dzisiejszego, jego drogi są uznawane za wyznacznik najwyższych standardów etycznych i stylowych we wspinaniu hakowym w Yosemitach.

Marek Raganowicz

Orientacyjny przebieg Plastic Surgery Disaster

Drogi „Klausa” są stosunkowo krótkie, lecz niemal każdy wyciąg jest naszpikowany trudnościami, których pokonanie wymaga tak umiejętności haczenia jak wytrzymałości psychicznej. Parę tygodni temu udało mi się pokonać jedną z jego najtrudniejszych dróg – wspomniana Plastic Surgery Disaster, na której są dwa wyciągi A5, sześć A4/A4+ i dwa A3/A3+. Reszta to ‚łatwizna’ poniżej A3. Pierwszy pasaż A5 pokonuje się długa sekwencja skyhookow ryzykując lot z uderzeniem o stroma płytę pod przewieszka.

Marek Raganowicz

Wspinanie w dachu Devil’s Brow, wyciąg Diabelski kac (A4) (fot. Tom Evans)

Od momentu wyjścia ponad przewieszenie praktycznie nie ma możliwości powrotu i trzeba ruch za ruchem dokonczyć kluczowe trudności. Druga apiątka o nazwie „Nieudane samobójstwo” wymaga umiejętności osadzania przelotów w tradycyjnym znaczeniu czyli kostek, haków, camów itd. pod presja ryzyka lotu z uderzeniem w skośna półke. Trzeba tez zaznaczyć, ze niektóre fragmenty drogi wycenione na A4 lub A3 są niezwykle trudne technicznie chociaż ich przejście nie wiaże się z tak dużym ryzykiem jak na A5.

Marek Raganowicz

Wyciag 8, chwilowe polaczenie z Lunar Eclipse bylo odpoczynkiem (fot. Tom Evans)

Na PSD wywiercono absolutnie minimalną ilość otworów pod nity i bolty stanowiskowe, dlatego trzeba być przygotowanym na zakładanie naturalnych stanowisk i holowanie z nich co jest dla wielu współczesnych wspinaczy niemal nie do przyjęcia. W czasie przejścia nie uniknąłem błedow, które na długo zapamiętam. Prawdopodobnie z powodu stresu jadłem i piłem znacznie mniej niż powinienem, co mnie bardzo osłabiło. Drugim poważnym błedem było to, że przed wspinaniem nie zaopatrzyłem się w zaostrzone hooki, wiec te którymi posługiwałem się niemal ześlizgiwały się z krawądek. Jedno z „ześlizgnieć” skonczyło się krótkim (jedynym) lotem i zerwaniem ciegieł dwóch copperheadow. Wiecej tych błedow nie powtórze i każdego przestrzegam przed ich popełnieniem. Zdarzymy mi się tez tzw złosliwosci losu, z których najgorzej wspominam przeziębienie i burze, która uwieziła mnie pod okapem. Pod dachem miało być sucho i przyjemnie lecz 15min po tym jak zaczął padać deszcz  jedna z rys zamieniła się w hydrant strażacki.

Marek Raganowicz

Przygladanie sie wodzie cieknacej z krawedzi dachu bylo rozrywka dnia w oczekiwaniu na wyschniecie sciany.

Woda lała się wprost na kaptur portaledża i nawet nie byłoby to nie do zniesienia, gdyby nie hałas, który powodował, że nie mogłem spać i czułem się coraz bardziej zmęczony. Kiedy wyszło słońce musiałem wpasować się w swoisty rytm oddechu ściany odczekując aż podeschną cieki wodne, którymi przebiegała dalsza część drogi. Przed rozpoczęciem wspinania nie zbierałem żadnych informacji o drodze i nikogo nie pytałem o żadne szczegóły czy chociażby obiegowe opinie co miało być elementem założonego stylu. Tak jak na wszystkich poprzednich solówkach na El Capitanie (PSD była dziesiątą) wspinałem się bez poręczowania. Na szczycie stanąłem z poczuciem ulgi, ale pierwszy wybuch radości odnotowałem na następny dzień rano, kiedy to fakt solowego przewspinania PSD rzeczywiście zaczął do mnie docierać.

Droga jest wyjątkowo piękna i na liście moich elcapitanowych zdobyczy stoi zaraz za inną A5 Erica Kohla – Surgeon General. Oczywiście trudno jest polecić komuś drogę z kluczowym wyciągiem o nazwie ‚Nieudane samobójstwo’ jednak chciałbym podkreślić jej wyjątkowe piękno i naturalny charakter.

Za wsparcie dziekuje moim partnerom: Patagonia, Zamberlan, MBC ltd (Grivel UK, Edelweiss UK, Sea To Summit UK)

Więcej informacji na FB  www.facebook.com/MarekRaganowicz
i mojej stronie: www.reganclimbing.com

Podsumowanie:

El Capitan, Plastic Surgery Disaster, 5.8/A5 (modern),

Czas przejścia: 05-20.10.2016
Bez poręczowania
Prawdopodobnie drugie przejście solowe
Prawdopodobnie dziesiąte przejście drogi