Majówkowy wypad do Tenczynka

Aura tegorocznej majówki nie pozwoliła na zaplanowanie dłuższego wyjazdu. Ciągłe prognozy przewidujące spore opady deszczu zmusiły nas więc do pozostania w Grodzie Kraka i korzystanie z lokalnych atrakcji rowerowych. Nie łatwo jest zaplanować nową trasę, nawet na krótki jednodniowy wypad, prowadzącą przez mało ruchliwe, spokojne drogi, która jednocześnie zapewni niezapomniane atrakcje. Ojcowski Park Narodowy? Tam byliśmy ostatnio…. Opactwo Benedyktynów w Tyńcu? Za blisko, zresztą też już przejechane wiele razy… Może Dobczyce? Eee… Nudy… Po krótkiej analizie mapy wybór padł na Rudno i zamek w Tenczynku.

Tak się składa, iż bardzo blisko naszego miejsca zamieszkania przebiega Międzynarodowy Szlak Rowerowy Greenways Kraków – Morawy – Wiedeń, który to swój początek ma na Wawelu.

„Kraków-Morawy-Wiedeń Greenways to szlak dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego tworzony w oparciu o sieć tras rowerowych, pieszych, wodnych, konnych oraz edukacyjnych ścieżek tematycznych. Jego oś główną stanowi 780-kilometrowa trasa rowerowa, która łączy zabytkowe miasta i miasteczka, a także cenne przyrodniczo, krajobrazowo i kulturowo tereny wiejskie w samym sercu Europy Środkowej. Trasa zaczyna się w Krakowie na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i biegnie przez Dolinę Oświęcimską, Ziemię Pszczyńską, i Śląsk Cieszyński. Szlak prowadzi przez Beskidy na pograniczu polsko-czeskim, a następnie przez Morawy Południowe, gdzie pośród winnic dociera do Dolnej Austrii i Wiednia. W ramach inicjatywy greenway mieszkańcy terenów wzdłuż szlaku zachęcani są do sadzenia lokalnych odmian drzew owocowych, aby zielony szlak Kraków-Morawy-Wiedeń stał się w przyszłości najdłuższą aleją drzew owocowych w Europie.” (http://greenways.pl)

   IMG_1837
K-M-W. Greenways w okolicach Zakamycza oraz przy zalewie Kryspinów.

Drogi, którymi jechaliśmy są dosyć zróżnicowane. W Krakowie, są to przede wszystkim drogi lokalne prowadzące przez willowe osiedla Woli Justowskiej i Zakamycza. Po drodze jest 1,5 kilometrowy szutrowy odcinek prowadzący do przejazdu nad autostradą w okolicach Kryspinowa. Dalej w stronę Mnikowa, przez Cholerzyn prowadzi asfaltowa, nieruchliwa droga. W Frywałdzie szlak zielony łączy się z czerwonym Jurajskim Szlakiem Rowerowym Orlich Gniazd, a dalsza trasa wiedzie przez las, aż do samego Rudna, gdzie znajduje się zamek Tenczyn.

  
Droga przez Rezerwat Dolina Mnikowska (po lewej) oraz Tenczyński Park Krajobrazowy (po prawej).

Zamek Tenczyn (lub czasami Tęczyn) z pewnością warty jest zobaczenia. Mimo, iż od ostatniego pożaru w 1768 roku popadał on w coraz większą ruinę, a spory o to czyją jest własnością nie pomagały w utrzymaniu jego dobrego stanu, nadal przyciąga wielu turystów i wielbicieli historii. W 2010 władzom gminy Krzeszowice udało się uzyskać pewne środki na remont zabytku, a stowarzyszenie „Ratuj Tenczyn” nadal dzielnie naciska i dopinguje gminę w zabiegach o dotacje.

Zamek Tenczyn.

Droga powrotna niemalże w całości biegła czerwonym Szlakiem Rowerowym Orlich gniazd. Najpierw z Rudna do centrum Tenczynka, a następnie bardzo przyjemną, choć niekiedy błotnistą, leśną drogą w stronę Brzoskwini. Na trasie spotykamy nie tylko ogromną ilość rowerzystów i spacerowiczów, ale również wycieczki konne, które są widoczne z daleka ponad ogromnymi polami porośniętymi brzęczącym od owadów rzepakiem.

  
Niekiedy błotne kałuże zmuszają aby zsiąść z roweru.

Jadąc dalej warto w Kleszczowie na chwilkę odbić z czerwonego szlaku w stronę miejscowości Kochanów, do której prowadzi droga przez Wąwóz Kochanowski. Jest to swoista gratka dla rowerzystów, lubiących nie tylko bogate krajobrazowo trasy, ale i ostre podjazdy – nachylenie dochodzi tam do ponad 12% !! Kręta ścieżka wiedze dalej przez Las Zabierzowski w stronę Szczyglic, a następnie przez Mydlniki i Bronowice aż do domu.

IMG_1901  
Ścieżka przez Las Zabierzowski oraz stawy na Mydlnikach.

Aby nie zgubić się na wspomnianym czerwonym oraz zielonym szlaku należy jechać dosyć ostrożnie. Tabliczki informacyjne spotykaliśmy stosunkowo rzadko, a mnogość zakrętów i bocznych dróżek czy szlaków pieszych nie ułatwia sprawy. Warto z pewnością zaopatrzyć się w mapę. Opisana przeze mnie trasa jest bardzo przyjemna, nie jest trudna ale na monotonię nikt nie będzie narzekał. Do pokonania jest ok. 700 m w pionie w górę i w dół, czyli bardzo umiarkowanie co sprawia, że każdy powinien dać radę. Wypad do Rudna może stanowić więc doskonałą alternatywę na niedzielne popołudnie, zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby choć na chwilę uciec od gęstego Krakowskiego powietrza i miejskiego zgiełku.

Szymon W.