Decathlon

Sokoliki po kursie- wybór dróg ubezpieczonych część pierwsza. Grupa Sokolików, Zipserowej i Tępej

W pracy instruktora wspinaczki jest wiele pozytywnych aspektów, które wynagradzają trudy tego niełatwego z różnych względów zajęcia. Dla mnie największa nagroda za zmagania ze słabościami kursantów, to widzieć ich jak po kursach walczą dalej. Częściej, czy rzadziej, ale pojawiają się w skałach, a z czasem stają się moimi partnerami wspinaczkowymi.

Niestety nie wszyscy po zakończeniu kursu wrócą w skały. Tych, którzy tam nie powrócą jest więcej, niż tych którzy wracają, a wśród tych drugich niestety mniejszością są ci pojawiający się regularnie…. ale nie o tym chciałem pisać.

fot1widokzsukiennicfotpkrzaczkowski

Od wielu sezonów (ostatnich 10 lat) obserwuję pewien powtarzający się schemat i to skłoniło mnie do napisania tego artykułu. Dotyczy on grupy byłych kursantów, którzy wracają w skały i stają przed pytaniem: “I co teraz? Na którą drogę pójść?” Większość wraca na drogi, z którymi miała styczność podczas szkolenia, ale z czasem możliwości się wyczerpują. Ileż dróg można było przecież zrobić na cztero- lub sześcio-dniowym kursie… ;). Ci którym się poszczęściło i wspinają się z ekipą bardziej doświadczonych kolegów, mają doradców przy wyborze kolejnych celów. Większość jednak wspina się z ludźmi na podobnym poziomie i w takiej sytuacji najlepiej byłoby się zwrócić o poradę po prostu do swojego instruktora lub innego instruktora, który akurat w okolicy szkoli. Niestety! Z ubolewaniem stwierdzam, że znakomita mniejszość “świeżych” wspinaczy nie zapyta. I wpakuje się prosto we “wspinaczkowe maliny”.

Kilka razy w roku szkolę w dobrze znanych mi ogródkach skalnych Europy, rzadziej na polskiej Jurze. Przede wszystkim od paru ostatnich lat szkolę w Górach Sokolich k/ Jeleniej Góry, popularnie nazywanych Sokolikami. Prowadzę kursy zarówno po drogach ubezpieczonych, jak i na własnej asekuracji. Dlatego planowany cykl artykułów przedstawiających subiektywny wybór “perełek dla początkujących”- dróg wspinaczkowych, dla wspinaczy po kursach, które warto zrobić, rozpocznę właśnie od Sokolików – od dróg ubezpieczonych.

Na kursach wspinaczkowych najczęściej poruszamy się w zakresie trudności III+ do V+, tak, by móc pracować nad aspektami asekuracyjnymi, niekoniecznie walcząc przy tym o “życiówki”. Dzięki zarażeniu się fascynacją do wspinaczkowych wyzwań, osoby które wcześniej nie zaglądały na sztuczne ścianki, często stają regularnymi bywalcami tych obiektów, z zapałem  “ładują” i dość szybko podnoszą poziom swoich możliwości.

Poniżej zaprezentuję wybrane drogi ubezpieczone, w zakresie trudności od V+ do VI.1. Z doświadczenia wynika, że do pokonywania takich trudności najczęściej aspirują osoby po kursie, regularnie wspinające się na ściankach i jeżdżące w skały.

foto2olgasmaidafotwspinart

Olga Smaida na Nitówce fot. WpinArt

Grupa SOKOLIKÓW

SOKOLIK DUŻY

Nitówka VI : po dość bulderowym starcie, który nie wszystkim przypada do gustu, cała reszta drogi wynagradza długością, technicznymi ruchami po płytach przedzielanych rysami oraz finałem – czujne przewinięcie do przerysy i w jej otoczeniu wyjście pod łańcuch

(Wariant) R VI.1: mega klasyk, droga historyczna z 1958, pierwsza w Polsce o tych trudnościach. Kilka mocniejszych ruchów poprzeplatanych czujnym pionowym skradaniem; przy okazji wspinaczki nierzadko można podyskutować nad sensem życia z turystami walczącymi na pobliskich schodkach wiodących na szczyt Sokolika.

foto-3-jacek-dembinski-na-wariancie-r-sokolik-duzy-fot-wspinart_wm

Jacek Dembiński na Wariancie R fot. Wspinart

Rampa Noego VI+ i Arka Noego VI: dwie ciekawe drogi, które można śmiało nazwać górskimi. Ich charakter tworzą zarówno miejsce z którego startują- nyża, do której trzeba czujnie zejść z przełączki między Sokolikami jak i ich przebieg- nie ewidentny, wykorzystujący formacje skalne, a nie poszczególne, określone(wymagnezjowane do bólu) chwyty. Nie jeden “panelowiec” może poczuć się zagubiony ;)

Filar Mgieł VI.1: ciekawe wspinanie o zmiennych trudnościach, w ostrej skale, zacięciem i filarkiem, miejscami technicznie, a czasem z zawadiacką- boulderingową manierą ;). Główne trudności do pierwszego stanowiska, ale warto zrobić całość- często robiony na jeden wyciąg do barierek (uwaga wtedy na przesztywnienie liny).

SOKOLIK MAŁY

Małpia Ścianka VI.1: kolejny super klasyk, tym razem ulubiona droga “ściankowych/bulderowych” wymiataczy. Nie za długa, nieco przewieszona, mieszanka technicznych ustawień i umiejętności “zadania ze szpona” gdy trzeba.

BABA

Kurtykówka VI: raptem ok. dziesięć metrów skały, ale dające wielką satysfakcję za techniczne wspinanie w pionie oraz trikowy crux wymagający wspinaczkowego sprytu, którego czasem brak nawet tym, dla których 6b po chwytach nie sprawia problemów.

foto-4-autor-na-wierzchoku-zipserowej-czuby_wm

Autor na wierzchołku Zipserowej Czuby

Grupa Zipserowej  i Tępej

ZIPSEROWA CZUBA

Direttissima V+: satysfakcjonująca droga, wymagająca ładnych, oszczędnych ustawień podczas wspinania w zaciątku i na ograniczającym je filarku. Trzeba się dobrze porozglądać i wypracować właściwe pozycje, by pokonać kluczowe miejsce, na którym wspinanie na tej drodze wcale się nie kończy.

Superdozentissima VI+: świetne wspinanie po ok 20 metrowej ścianie, czujne małe chwyty, na zmianę z oblakami, ale o wybitnym tarciu,  wieńczone wyjściem (za plusik) na sam szczyt turni (na prawo, powyżej łańcucha). Prawdziwy test skalnego wojownika ;)

Hiperdozentissima VI: piękne, nie aż tak wymagające jak na poprzedniej drodze, wspinanie po pierwszorzędnym granicie, po różnej wielkości, nie zawsze “łatwo-dostrzegalnych” chwytach. Uwaga! Asekurant powinien zachować wielką czujność, by nie było twardego lądowania na wybitnej półce w dolnej części ściany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Marta szuka ustawień na Direttissimie Zipserowej Czuby fot. WspinArt

PTAK

Kant Brzętysława V+/VI-: jedna z ciekawszych linii w tych trudnościach zapewniająca ponad 15 metrów technicznego wspinania w pionie, po nie zawsze zaginających się chwytach. Końcówka w dwóch wariantach: z lewej bardziej “po męsku”(VI-), z prawej nieco łatwiej (V+)


Mateusz “Zwierzu” Jabłoński – Instruktor Wspinaczki Skalnej PZA, instruktor wspinaczki sportowej, miłośnik i propagator wielu form wspinania, zarówno latem jak i zimą, “na panelu”, w skałach i w górach. Poza tym grotołaz, a zimą narciarz (także działający jako instruktor) realizujący się również poza trasami. Swoje pasje nieustannie rozwija w czasie wolnym mimo, że stały się one również częścią jego życia zawodowego. Szkoli wspinaczy na ściankach od 2003 roku, a w skałach od 2006 roku i obecnie udziela się na ścianach w Poznaniu i Wrocławiu (jako instruktor i routesetter) oraz w skałach Polski i Europy. Założyciel i właściciel Szkoły Wspinaczki WSPINART z siedzibą w Sokolikach (Trzcińsko).