Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

Hillary, który patrzył z wierzchołka Everestu (1953) na stronę tybetańską określił niebacznie NE Ridge jako „niemożliwą do przejścia”. Było to niewątpliwie „burżuazyjne wyzwanie” dla  Chińczyków. Niemniej z perspektywy obserwacji Hillary’ego nie widać było 2 Stopnia. Mógł on więc mieć na myśli jedynie całość drogi – „na oko” dłuższej i bardziej eksponowanej niż ta, która prowadzi z Przełęczy Południowej i wymagającej dłuższego przebywania na wysokości powyżej 8500 m. Chińczycy wiedzieli, że Wynn-Harris i Wager, a także Smythe trawersowali skutecznie pod 2 Stopniem. Posążkowi Mao było przecież obojętne czy zostanie wniesiony na wierzchołek granią i kulminacją 2 Stopnia, czy trawersem pod nim Propagandowo i tak przecież dałoby się to zdyskontować jako sukces „pierwszego wejścia na Everest od północy” i dowód, że maoisci okazali się twardsi od dżentelmenów. Chińczycy zresztą już podczas pierwszej próby porzucili drogę samym ostrzem grani na rzecz „słabego punktu” uskoku, czyli komina i pólka śnieżnego oraz kulminującej nad nim kilkumetrowej ścianki. Zaatakowali go dwukrotnie (3 i 25 maja) z zajadłością, która kosztowała jednego z nich utratę palców. Czy mogła być jakaś inna przyczyna takiego postępowania niż fakt, że Chińczycy zaobserwowali ślady Mallory’ego i Irvine’a (np. pętlę na bloku, kawałek liny, jakiś palik) i wiedzieli, że jeśli nie przejdą terenu w linii ich próby i tych śladów nie usuną to ich pierwszeństwo w zdobyciu NE Ridge zostanie kiedyś zakwestionowane? Chińczycy oczywiście twierdzą, że nic nie znaleźli, ale przecież także później oficjalnie dementowali słowa jednego z uczestników wyprawy z 1975 r. o znalezieniu English dead. Oceńcie sami ich motywy i prawdomówność. Determinacja niekoniecznie ma przyczynę wynikająca z ambicji (sportowej w zmierzenia się z wyzwaniem). Miewa ona ambicje „z musu”. Wejście Chińczyków trafiło do annałów jako zdobycie Everestu od północy, mimo że nie przedstawili oni na to żadnych dowodów. Na szczycie nie zrobili zdjęć jakoby z powodu ciemności (w istocie już świtało).
Najwyższe nie kontrowersyjne zdjęcie Wynn-Harris i Wager zinterpretowali jako charakterystyczne dla wysokości 7500-7800 m. Zdjęcie, które daje się ocenić  jako wykonane ponad 2 Stopniem nie zawiera niestety żadnego „podłoża” czy gruntu – podobne można było wykonać z samolotu przelatującego tuż nad granią. Jedynym świadectwem jest znajomość topografii – Chińczycy w swoim opisie przedstawili jej rzeczywiste szczegóły. Niemniej trzeba pamiętać, że szczegółowe relacje trafiły na Zachód dopiero w latach 70-tych. Tymczasem w 1975 r. odbyła się druga wyprawa (po kie licho Chińczycy targali ze sobą aluminiowa drabinę, aby ja umocować na kluczowej ściance 2 Stopnia?) i uczestnicy wyprawy 1960 mogli je po prostu poznać od swoich następców. Tom Holzel, który w 1971 r. podniósł sprawę Mallory’ego i Irvine’a w kontekście ewentualnej możliwości ich wejścia na Everest w 1924 roku, a który stał się po latach zdecydowanym sceptykiem, daje tutaj wiarę Chińczykom na słowo. Inni też wierzą i raczej z powodów  poprawno-politycznych. Tymczasem wymogi konfirmacji tego przejścia są żadne. Podczas gdy Mallory’emu i Irvine’owi stawia się poprzeczkę nie do przeskoczenia, dezawuując relację Odella odnoszącą się do 2 Stopnia pokonywanego o godzinie 12:50. Chińczycy natomiast nie mieli żadnego swojego Odella. Mamy jedynie ich „gołe” słowo i wspomnienie o partyjnym zebraniu na 3 Stopniu (8710). Trudno się oprzeć wrażeniu, że kontekst tej dysproporcji jest stricte psychologiczny. Chińczycy bowiem wrócili żywi, Mallory i Irvine pozostali na Evereście na  zawsze… Jeśli tym amatorom (fakt, że wyposażonym w sprzęt umożliwiający przetrwanie biwaku) miało się udać, to dlaczegóż nie miało by się udać ludziom profesjonalnie przygotowanym, z których przynajmniej jeden (Mallory) był wybitnym wspinaczem swojej epoki. Był on przecież obdarzony wyjątkową intuicją wyszukiwania drogi i „słabych punktów” w terenie skalnym. Mallory wspinał się w Peak District po VI-kach i VI+ „without assistance”, czyli na żywca OS, tymczasem żaden z Chińczyków ze skalnym wspinaniem skalnym nie miał nic wspólnego. Kluczowe w ich przypadku, a i wystarczające okazało się doświadczenie… strażaka. W 1975 roku Chińczycy zorganizowali kolejną ekspedycję. 27 maja na wierzchołku stanęło ośmiu Tybetańczyków, jeden Chińczyk, w tym kobieta – Tybetanka Phantog (druga w historii zdobycia Everestu). Obóz szturmowy był założony pod Mushroom Rock, co jest rekordem wysokości w himalaizmie (8549m). Tym razem Chińczycy przynieśli ze sobą aluminiowa drabinę i „bezproblemowo” pokonali kulminację 2 Stopnia. Drabina ta pozostała na stale. Została później zdublowana przez nowszy egzemplarz i dzisiaj jako „Chinese Ladder” stanowi stałe ubezpieczenie drogi wiodącej NE Ridge i jej charakterystyczny element.

fot. 7summits.com
fot. alanarnette.com

Tak czy owak, fakt pozostaje faktem. Pierwszymi, którzy szli po śladach Mallory’ego i Irvine’a ponad 2 Stopniem byli ludzie zmotywowani ideologicznie, ewentualnie warunkowani bojaźnią o los swoich bliskich w wypadku niepowodzenia. Minęło kolejne kilkadziesiąt lat zanim w te okolice trafili autentyczni badacze wydarzeń z czerwca 1924 roku. Zważywszy na to, że droga ponad 2 Stopniem niemal do końca piramidy szczytowej nie zawiera żadnych możliwych wariantów, co mogli oni odnaleźć po dwójce śmiałków z 1924 roku? Moim zdaniem – nic…