Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

Jest ona ujęta w rozpisce ciśnień znalezionej w kieszeni Mallory’ego (dotyczy to łącznie 5 butli) i odkryto ją niedaleko od podstawy 1 Stopnia. W zestawieniu z czekanem Irvine’a znalezionym poniżej prowadzi do to do wniosku, że M&I wracali tą samą drogą, którą szli pod górę. Jest to konkluzja bardzo istotna dla dalszych dociekań, niemniej rzecz jasna znalezisko w postaci butli nr 9 samo w sobie nie zbliża M&I do wierzchołka Everestu. Butla ta pozostaje najwyżej umiejscowionym artefaktem jaki udało się dotychczas odnaleźć i zidentyfikować. Sceptycy zgadzają się, że oznacza ona najniższy punkt na grani, który osiągnęli M&I. Jak pamiętamy podczas swoich prób w 1933 r. Wyn-Harris i Wager, a także Smythe strawersowali  pod 2 Stopniem i jego pasem skał (rockband) do Kuluaru Nortona. Na tym odcinku swojej drogi nie znaleźli nic co mogłoby stanowić pozostałość po Mallorym i Irvinie. Być może niczego nie zauważyli. Były to niemniej wejścia w różnym czasie i różniące się w szczegółach co do terenu,  tym samym dawały istotny wgląd w trawers do Kuluaru Nortona, który jako droga na wierzchołek był alternatywny także dla Mallory’ego i Irvine’a.
Obserwacja Odella – brak artefaktów na trawersach jaki wykonali Wyn-Harris, Wager i Smythe, jak i ekonomia gospodarowania zasobami tlenu (o której pisałem w poprzedniej części mojej wypowiedzi – dezaktywacja aparatury na czas forsowania 2 Stopnia dawała M&I 60-90 minut oszczędności) są bardzo mocnymi poszlakami na rzecz obrania przez M&I drogi przez 2 Stopień. Natomiast znaleziska w postaci czekana i rękawicy oznaczają, że w zejściu trzymali się tej samej linii. Jest to zgodne z podstawową intuicją alpinisty w nieznanym terenie, tzn. z tendencją do obierania na drogę powrotną wcześniej rozpoznanego
terenu, który pozwala na orientację i zwalnia z wysiłku jego ponownego „odczytywania”.

Czy jest jakieś wyjaśnienie faktu, że nic innego po M&I wyżej nie znaleziono i to pomimo faktu, że tą samą drogę musieli przebyć dwukrotnie?

Uderzający jest brak reszty butli i stelaży do ich noszenia, pętli, etc. Odpowiedź na to pytanie stanowi jedynie domenę supozycji. Niemniej przyjrzyjmy się raz jeszcze znaleziskom na grani w niekonwencjonalnym ujęciu topograficznym. Jest rzeczą zadziwiającą, że nikt z badających dotychczas sprawę M&I nie zauważył pewnej uderzającej okoliczności. Tak rękawica, czekan, jak i butla nr 9 zostały odnalezione w terenie, do którego można dojść wykorzystując szereg możliwości. Już w czasach kolejnych wypraw brytyjskich (1933 i następne przedwojenne) powstały tutaj rozmaite warianty, wykorzystujące „puszczającą wszędzie” konfigurację terenu. Powyżej 1 Stopnia teren ulega natomiast „ujednoznacznieniu”, jeśli wybieramy drogę w okolicy samej grani poprzez 2 Stopień, a nie trawers pod nim do Kuluaru Nortona. Nie ma tutaj żadnych wariantów!
Na tym odcinku praktycznie aż do 3 Stopnia nie sposób nic przeoczyć! Choćby zwłoki nieszczęśników, którym zabrakło tlenu i sił w drodze powrotnej.  Tym samym nie sposób było też nie zauważyć czegokolwiek, co pozostałoby po Mallorym i Irvinie, i to na odcinku aż do 3 Stopnia (sic!). Wszystkie artefakty, które po nich ocalały znajdowały się natomiast w okolicy, w której  takie przeoczenie jest całkowicie wytłumaczalne, tzn. do czasu zaporęczowania i tym samym „ujednoznacznienia” całej drogi na Everest,
biegnącej NE Ridge, czyli praktycznie do lat 2. połowy lat 80-tych. Wcześniej ewentualne znaleziska w tej okolicy były funkcją obranego wariantu. Jeśli Mallory i Irvine intencjonalnie nie maskowali śladów swojej bytności, np. zrzucając butle w przepaść, to dlaczego nic po nich nie pozostało? Jaki czynnik usunął butle i stelaż, a daleko poniżej 1 Stopnia pozwolił na zachowanie rękawicy Irvine’ wciśniętej między śnieg a skałę? Dlaczego zachowała się butla nr 9? Czy wpłynął na to czynnik przyrodniczy, czy raczej ludzka nieuwaga? Ba, brak konieczności zachowania takiej uwagi, przynajmniej do okolic 1 Stopnia, przy założeniu, że dopiero przejście 2 Stopnia otwiera drogę na wierzchołek Everestu. That is the question.

Czy jest to tylko pytanie retoryczne? W 1981 roku Sue Giller, uczestniczka amerykańskiej wyprawy rekonesansowej mającej sprawdzić możliwości względem ściany Kangshung (wschodnia ściana Everestu; Amerykanie poprowadzili na niej w 1983 jedną z 2 istniejących dróg) dokonała dziwnego znaleziska u jej podstawy.

Ściana Kangshung, czyli wschodnia ściana Everestu. fot. 3.bp.blogspot.com

Były to resztki jakiejś skórzanej uprzęży, których przeznaczenia nie była w stanie jednoznacznie zinterpretować, niemniej jej pierwszą myślą było, że stanowiły one część brytyjskiego przedwojennego aparatu tlenowego – konkretnie część stelażu do noszenia butli. Być może pochodziły ze zwykłego plecaka. Odkrycie wydawało się dość błahe i nikt (a zwłaszcza Sue) nie pofatygował się, aby je zabezpieczyć. Pozostał jedynie ślad w pamięci i jej niejednoznaczna relacja na temat enigmatycznego znaleziska. Do czasu aż ponownie zainteresowano sie poszukiwaniami Mallory-ego i Irvine’a (1986) nikt nie wiązał tego odkrycia z ich osobami. Gdy to jednak skojarzono (Holzel), było już za późno, aby rozstrzygnąć co Sue znalazła w istocie. Jakim cudem coś tak „starodawnego” miałoby się znaleźć pod ścianą Kangshung, skoro przed wojną oprócz Mallory’ego i Irvine’a NE grań osiągnęły jedynie 3 osoby, a żadna z nich nie raportowała o jakiejkolwiek zgubie, która spadła na wschodnią stronę?