Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

Odkrycie w 1999 r. zwłok, jak się okazało Mallory’ego, nie było więc przypadkowe, ale wynikało ze skrupulatnej analizy, zaś Conrad Anker wcale nie był pierwszym człowiekiem, który dotykał jego ciała. Zresztą tak Chińczycy, jak  początkowo i ekipa Ankera, byli przekonani, że odnaleźli ciało Andy Irvine’a. Jakież było zdziwienie i poruszenie, gdy okazało się, że jest to sam George Mallory.
Wydawało się, że nadszedł moment ostatecznego wyjaśnienia zagadki z 1924 roku.
Tak się niestety nie stało, niemniej bilans znalezisk i możliwych w oparciu o nie wnioskowań zdecydowanie przesunął argumentację na korzyść zwolenników sukcesu Mallory’ego i Irvine’a.

fot. dalewrites.files.wordpress.com

Tak przedstawia się lokalizacja zwłok Mallory’ego w kontekście topografii masywu Everestu i ówczesnych (1924) potencjalnych dróg. Lokalizacja ciała Andy Irvine’a pozostaje nadal kwestią spekulatywną.

fot. mounteverest.net

Z kolei ta ikona przedstawia możliwą drogę upadku Mallory’ego.
Dobry stan zachowania jego zwłok i zakres dających się rozpoznać obrażeń wskazują, że nie mógł spaść on „jednym ciągiem” z okolic, w których znaleziono czekan (1933), czyli z samej grani. Przeżył początkowy upadek i zerwanie liny łączącej go z Irvinem. Ostateczna katastrofa nastąpiła, gdy zsuwał się polem śnieżnym poniżej. Próbował kontrolować owo zsuwanie się, o czym świadczy śmiertelna rana nad lewym okiem – skutek trafienia głowicą czekana, która natrafiła na kamień. Alternatywna hipoteza, że to skutek uderzenia kamienia, jest słabsza. Thom Pollard, który widział twarz Malloryego, określa ranę jako dziurę wielkości piłki golfowej. Reszta twarzy była  nienaruszona. Uderzenie kamieniem roztrzaskałoby Mallory’emu całą czaszkę.
Z drugiej jednak strony ostatnia faza tego upadku była niekontrolowana. Świadczy o tym zdarta odzież na pośladkach.

http://i1.ytimg.com/vi/lYw6YrzRnOA/maxresdefault.jpg
Conrad Anker przy zwłokach Mallory’ego – jeszcze w momencie, gdy był przekonany, że odnalazł Andy Irvine’a. Na grani Everestu doskonale widoczne wszystkie Trzy Stopnie. fot. http://i1.ytimg.com/vi/lYw6YrzRnOA/maxresdefault.jpg

Okoliczności odnalezienia Mallory’ego są obszernie opisane w książce C. Ankera „Zaginiony”. W tej części mojej wypowiedzi zamierzam się skoncentrować jedynie na okolicznościach i artefaktach, które wspierają przekonanie o zdobyciu Everestu w 1924 roku.

fot. panoramio.com

Tak najczęściej są ilustrowane zwłoki Mallory’ego. Daje to asumpt do rozmaitych estetycznych porównań do alabastrowej rzeźby. Istotnie jest coś tragicznie przejmującego w tym widoku, choćby zastygłe napięcie mięśni człowieka walczącego do końca o przetrwanie. Żaden geniusz dłuta nie byłby w stanie tego uchwycić, tak jak uchwyciła to Matka Natura.

fot. 2.bp.blogspot.com

Rzadziej zamieszczany obraz przedstawia jednak bardziej żałosny widok. Zwróćcie uwagę – nienaganny alabaster pleców Mallory’ego kontrastuje z dziurami na obnażonych pośladkach. Jaka była tego przyczyna? Dość makabryczna, co opisuje w „Zaginionym” Conrad Anker. Ciało Mallory’ego zostało dosłownie wypatroszone przez goraki – ptaki, które potrafią się wzbijać na wysokość wierzchołka Everestu i które nie gardzą żadnym rodzajem pożywienia. Wniosek jaki wypływa z tego obrazu jest następujący: w chwili śmierci Mallory’ego jego plecy  były okryte ubraniem. Zsuwanie się po stoku przyprószonym niewielką ilością śniegu spowodowało przetarcie i porwanie odzieży na pośladkach oraz najprawdopodobniej mocne ich zranienie. Walcząc o życie Mallory zdołał się przewrócić na brzuch. Niestety śmiertelny cios zadała mu głowica czekana odbita od skały. Musiało się to zdarzyć późno w nocy, a raczej blisko świtu. Inaczej jego ciało by zamarzło „na kość” i goraki mogłyby co najwyżej pożywić się jego wierzchnią odsłoniętą warstwą (tak jak dzieje się z twarzami wielu ofiar Everestu). Jeśli  ciało zostało jednak  wydrążone, to śmierć Mallory’ego należałoby raczej datować na … 9 czerwca 1924 roku. W każdym razie na godziny przed świtem.