Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

Coś, co dla nas jest nie do przyjęcia z psychologicznego, czy moralnego punktu widzenia niekoniecznie takim było dla ludzi żyjących 90 lat temu. Co więcej, zachowanie Mallory’ego, cala mistyka jego podejścia do Everestu, nie pozostawiające złudzeń enuncjacje, że jak znajdzie się „200 metrów od szczytu”  to się nie cofnie i wojenny język, pozwala przyjąć diametralnie odmienne rozumienie jego „timingu”. Sławna listowna wskazówka Mallory’ego dla Odella, o tym gdzie  ma on ich wypatrywać, jest tutaj dodatkową poszlaką, a jej znaczenie „implicite” umknęło badaczom.

Dear Noel,
We’ll probably start early tomorrow (8th) in order to have clear weather. It won’t be too early to start looking out for us either crossing the rockband under the pyramid or going up skyline at 8.0 p.m. Yours ever

G Mallory

Na co owo wypatrywanie, skoro M&I w założeniu mogliby się wylegitymować zdjęciami (przynajmniej jeden z nich dysponował „kieszonkowym” aparatem Kodaka,  który mógł zrobić 8 zdjęć)?

Ówczesny szczyt techniki – aparat Vest Pocket Kodak. fot. cdn.phys.org

Wreszcie, w tamtym czasie słowo wspinacza skojarzone z opisem drogi na szczyt znaczyło cokolwiek innego niż obecnie. Miało po prostu rangę dowodu. Czy wskazówek udzielonych Odellowi nie należy zatem rozpatrywać jako rodzaju „ostatecznego zabezpieczenia” sobie świadectwa w sytuacji, gdy inne dowody na wejście (zdjęcia, ustna relacja) po prostu nie będą możliwe ?Zmienna aura, jak i pewna niefrasobliwość Odella, który po godzinie 16 w dniu 8 czerwca obserwował drogę powrotną do obozu VI, a nie okolice wierzchołka Everestu, spowodowały, że okazało się to nieskuteczne. Howard Somerwell, jeden z uczestników wyprawy (partner Nortona w ataku szczytowym) i ulubiony „namiotowy” interlokutor Mallory’ego wyraził taką oto opinię na temat tego, jak Mallory pojmował ryzyko wspinaczki na Everest w zestawieniu z  ryzykiem podczas wojny.

Surely death in battle against a mountain is a finer and nobler thing than death whilst attempting to kill someone else. The loss of these splendid men is part of the price that has been paid to keep alive the spirit of adventure. Without this spirit life would be a poor thing, and progress impossible.

Powyższa deklaracja kontrastuje z współczesnymi twierdzeniami Wielickiego, który uważa, że dla zimowego zdobycia K2 można poświęcić palce, ale nie warto jednak poświecić życia. „Timing” zimowej wyprawy na K2 będzie zatem timingiem „tam i z powrotem” do ostatniego obozu. Nie innym. Niekoniecznie jednak należy w sposób ahistoryczny przykładać tą miarę do Mallory’ego i Irvine’a oraz  konkludować na temat braku ich szans na osiągniecie wierzchołka Everestu.

Wróćmy jednak do wyglądu zwłok Mallory’ego. Czy jest on identyczny z tym z dnia 9 czerwca roku 1924, pomijając proces mumifikacji ciała? Jest kilka niewytłumaczalnych szczegółów, które nie poddają się racjonalnej  analizie, jeśli przyjąć scenariusz wypadku i późniejsze oddziaływanie sił natury.

fot. sometimesinteresting.files.wordpress.com

Dlaczego Mallory nie ma rękawiczek? Dlaczego lewa noga Mallory’ego jest obnażona? Jaka to subtelna siła przyrody była zdolna ściągnąć mu but z lewej bogi, a jednocześnie pozostawić obok skarpetę i przeciwśnieżny owijacz? Lawina? Czy człowiek, który wedle dwóch relacji miał dziurę w czaszce (Wang, Thom Pollard – jedyny wspinacz Zachodu, który spojrzał Mallory’emu w twarz) byłby w stanie pozbyć się obuwia?

fot. bonesdontlie.files.wordpress.com

Prawa noga Mallory’ego jest niemal ułamana. Tom Holzel twierdzi, że podczas zsuwania się stokiem noga ta musiała trafić między dwa kamienie, co poskutkowało takim obrażeniem. Niemniej przytomnie zwraca się uwagę, że może być to świadectwo czegoś
zupełnie innego, mianowicie próby odwrócenia przez kogoś zwłok. Conrad Anker opisuje swoje wrażenia z ekshumacji Mallory’ego (nastąpiła ona w czasie drugiego podejścia do jego zwłok pochowanych już pod  stertą kamieni).
Gdy usiłowali oni podnieść ciało, tak aby umożliwić sobie dostęp do kieszeni, zaczęło  ono wydawać  trzaski, jak suche drewno. Autopsję musieli kontynuować z dochowaniem najwyższej delikatności i uwagi. Czy Wang, inni Chińczycy byli podobnie delikatni w swojej ciekawości?