Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

Sam aktualny układ stóp Mallory’ego jest tłumaczony w absurdalny sposób. Otóż miał on w agonii położyć zdrową (i obnażoną) stopę na tej, która uległa niemalże odłamaniu. Dla oszczędzenia sobie bólu. Gdyby tak istotnie było, układ stóp byłby przecież odwrotny. Wyobraźcie sobie Wasz własny wybór w tej sytuacji – czy dociskalibyście kontuzjowaną stopę do ziemi, zwielokrotniając Wasz ból? Wang twierdził, że zwłoki leżały na boku w „śpiącej” pozycji, co zważywszy na stan pośladków było po prostu niemożliwe. Być może twierdził tak dlatego, że trudno było mu się przyznać przed Japończykiem do jakichś bardziej radykalnych działań, które mu pozwoliły dostrzec twarz Angielskiego nieboszczyka (English dead) i trafnie zinterpretować przyczynę jego śmierci. Czy obok czekana Wang i inni Chińczycy mogli sobie wziąć coś „na pamiątkę”? Kieszeni raczej nie przeszukali – znaleziska Ankera i jego ekipy są dość obfite i pozwalające na rozmaite konkluzje (gogle, elementy maski tlenowej, kartka z rozpiskami ciśnień 5 butli). Chińczycy wiedzieli, że Mallory może mieć aparat fotograficzny (z lektury „Fight for Everest”). Nie mogli jednak wiedzieć o istnieniu i znaczeniu fotografii Ruth, tzn. intencji Malloryego, aby pozostawić ją na szczycie Everestu (wiedzę tą mamy z relacji jego krewnych i jest ona późniejsza w stosunku do chińskich ekspedycji z lat 1960-1975). Nie mieli  zatem powodu grzebać nieboszczykowi po kieszeniach. Mieli natomiast dobre powody, aby zabrać sobie „na pamiątkę” pewne elementy wyposażenia, „luźno związane” z ciałem. Czekan, rodzaj worka bądź chlebaka (wobec stosowania stelaży z butlami M&I nie mogli nieść plecaków) i kawałek liny mogły paść ich łupem.
W 2001 roku Johen Hemmleb i Eric Simonson  wybrali się do Pekinu, aby porozmawiać z uczestnikami chińskich wypraw z lat 1960, 1975 i 1979. Interesowały ich świadectwa dotyczące lokalizacji ciała Andy Irvine’a, niemniej jedna z wiadomości okazała się symptomatyczna w kontekście archeologicznych i „kolekcjonerskich” zainteresowań Chińczyków, a raczej systematycznej wiedzy, którą starali się zdobyć na temat wyników brytyjskiej ekspedycji roku 1924. Xu Jing, jeden z Chińczykow, który miał dostrzec zwłoki Irvine’a pochwalił się w sposób następujący: „At about 8,100 meters… to the left… he found this yellow tent, fixe by rope, from England.”
Vide: http://www.affimer.org/hemmleb9.html

Chodziło o obóz, z którego Mallory i Irvine wyszli do szczytowego ataku. Został on odkryty (ponownie.) przez wspinaczy Zachodu dopiero w 2004 roku. Jego zawartość okazała się sporym rozczarowaniem. Znaleziono tylko przedmioty codziennego użytku – sztućce a także skarpetki Nortona. A tymczasem w żółtym namiocie i jego okolicach powinno znajdować się co najmniej kilka butli tlenowych, które tam wyniesiono (łącznie było ich 10). Nawet gdyby przyjąć „optymistycznie” pełen „ładunek” – po 3 butle na zestaw, które wzięli Mallory i Irvine, to gdzie są pozostałe 4? Z relacji chińskich wiadomo jedynie, że były zardzewiałe, ale nadal działały sprawnie. Co zabrali jeszcze Chińczycy, pozbawiając nas możliwości dedukcji z artefaktów? Czy trzeba lepszego niż aktualny stan obozu VI z 1924 roku dowodu na to, że Chińczycy bez skrępowania  z uprawiali „pasję kolekcjonerską”? Czy była to tylko pasja, czy także działanie motywowane innymi względami? Niezależnie od odpowiedzi nie możemy jednak przyjąć założenia, że artefakty na grani (rękawica, czekan i butla) wyznaczają „limit” dokonań Mallory’ego i Irvine’a w dniu 8 czerwca. Jest to okoliczność rujnująca dla prostego sceptycyzmu, wnioskującego z materialnych śladów. Jeszcze bardziej szokującym odkryciem rozmów z Chińczykami był fakt, że w kontekście zwłok (w okolicach grani i na Śnieżnym Tarasie) mówili „Irvine” i „Mallory”, a wiedzę tą posiedli daleko wcześniej niż ustalenia Conrada Ankera (napis na ubraniu Malloryego, badania DNA). Przypomnijmy – Thom Pollard, który spojrzał w twarz Mallory’ego twierdzi, że jest ona nienagannie zachowana, pomijając dziurę w czaszce nad lewym okiem. Chińczycy musieli zatem być (w 1975 r.) równie starannymi badaczami jego ciała.

Jeśli istotnie prawdą jest, że Frank Smythe widział przez lunetę zwłoki Mallory’ego w 1936 r., (http://www.theguardian.com/world/2013/nov/23/mallory-body-everest-secret-frank-smythe) tamże:

When I saw something queer in a gully below the scree shelf. Of course it was a long way away and very small, but I’ve a six/six eyesight and do not believe it was a rock. This object was at precisely the point where Mallory and Irvine would have fallen had they rolled on over the scree slopes.

to zrobił on fatalny błąd zatajając (w porozumieniu z Nortonem) swoje odkrycie . Gdyby Brytyjczycy dotarli w to miejsce podczas kolejnej ekspedycji (1938), tzn. przed Chińczykami, wiedzielibyśmy znacznie więcej…

3. Posążek Mao na posągu świata i co z tego wynika?

Racjonalizm jest dzieckiem Zachodu, jego historycznym wynalazkiem. W największym skrócie, streszcza się on jako praktyka poznawcza do  balansu uprawnionych  (logicznych) schematów myślenia i empirii. Racjonalizm produkuje swoje „złote zasady” zwane inaczej ekonomią myślenia. Jednym z kardynalnych przykazań tej ekonomii jest twierdzenie: „o tym, o czym nie można powiedzieć z braku empirii należy milczeć”.
Albo jeśli ktoś woli bardziej abstrakcyjnie: „brak dowodów nie może być podstawą żadnej konkluzji”. Racjonalizm zasadniczo jest brytyjskim produktem. Jego francuska  odnoga rychło się zdeprawowała. Tak dalece, że Francuzi po Wielkiej Wojnie 1914-18 wydali Sartre’a (vide: „Drogi wolności”) i innych degeneratów, Brytyjczycy zaś dżentelmenów z ich „because it is there”. Niemniej racjonalizm z jego obligiem milczenia, jak starałem się wykazać, nie jest zbyt wydajną metodą rekonstrukcji historycznych. Jest raczej amputacją historii. Narody Europy wschodniej, zwłaszcza te sąsiadujące z realizatorką „wiosek potiomkinowskich” i innymi jeszcze większymi od nich geniuszami (w zakresie języka, czy genetyki), wytworzyły inny typ zdrowego rozsądku, który nie jest wcale tożsamy z brytyjskim „common sense”. Ponieważ jakkolwiek rozumiany zdrowy rozsądek jest spoiwem wszelkiej empirii – ta zaś stanowi składnik racjonalizmu i racjonalności – wniosek jest prosty: racjonalność wschodnioeuropejska jest nieco innego rodzaju. Pozwala ona na zaskakujące dla Brytyjczyka czy innego Anglosasa rozumowania. Np. z frazy „wyemigrowania do Mandżurii” można wywnioskować tragiczny los tysięcy ludzi. Jest to myślenie uprawnione w pasie ziem od Estonii po Rumunię, wraz z Węgrami, Słowacją i Czechami. Nadaje się tym samym bardziej do nie tyle do rekonstrukcji (odtworzenia), ile do ekstrapolacji „dziur w historii”. Wydarzenia dnia 8 czerwca 1924 r. na Evereście śmiało możemy właśnie potraktować jako „dziurę w historii”, brakujące jej ogniwo. Dziury w tych okresach historycznych, w których do dyspozycji mamy źródła pisane są raczej natury intencjonalnej. Tak uczy doświadczenie historyczne. Skoro ze słów Generalissimusa o Mandżurii da się wnioskować o tragedii, którą przecież później potwierdziły wykopaliska archeologiczne, to dlaczego z innych zachowań, tzn. chińskich komunistów na Evereście w 1960 r. nie moglibyśmy wnioskować o innej tragedii? Tutaj następujące założenie: tragedią dla chińskich partyjnych towarzyszy, którzy wybrali się na Everest granią północno-wschodnią, był już sam fakt zdobycia tegoż wierzchołka przez Hillary’ego i Tenzinga (1953), czemu nie zdołała zapobiec sowiecka „nie istniejąca” wyprawa z 1952 roku, ani krążący nad masywem w trakcie wyprawy brytyjskiej samolot zwiadowczy. Podobnie tragedią dla Chińczyków w 1960 r., być może jeszcze większą, był (byłby – niech sceptycy będą usatysfakcjonowani) fakt, że uświadomili sobie, iż wcale nie byli pierwszymi zdobywcami „niemożliwej drogi” od północy na Everest, jak usiłowali to przedstawić.
W tej części wypowiedzi postaram się przedstawić zachowanie Chińczyków podczas ich wyprawy w roku 1960 w kontekście sukcesu Mallory’ego i Irvine’a na Evereście – w który nieodmiennie wierzę. Będę się też starał wskazać jak niewielkie wymagania w zakresie dostarczenia dowodów sceptycy stawiają Chińczykom w konfrontacji z dowodami, które by ich ostatecznie przekonały o szansach Mallory’ego i Irvine’a .