Serwis wspinaczkowy tworzony przez łojantów dla łojantów

sześć najbardziej nieprawdopodobnych historii przemytniczych w polskim himalaizmie

„Był taki okres w Nepalu, że jak się wchodziło do tamtejszych szerpańskich sklepików, to miało się wrażenie, że weszło się do polskiego sklepu. Tyle, że znacznie lepiej zaopatrzonego!” To stwierdzenie Wojtka Kurtyki to nadzwyczaj trafne podsumowanie procederu przemytu, uprawianego przez polskich wspinaczy na masową skalę w latach 70’ i 80’

W czasach PRL-u wspinacze wozili na daleki wschód niewiele mniej towarów niż teraz w drugą stronę wysyła AliExpress. Różnica w wartości niektórych towarów była wtedy tak potężna, że czasem zysk ze sprzedaży przemycanych towarów pokrywał większość kosztów wyprawy. Przemyt stanowił niezwykle ważną część polskiej działalności w górach najwyższych w jej początkowym okresie.

Jeżeli chcielibyście posłuchać o tym, jak przemyt zegarków może zmusić wspinacza do ataku szczytowego na głodnego, co się dzieje kiedy celnik ma zły dzień i staje się zbyt dociekliwy oraz dlaczego Szklarska Poręba to ulubione miasto Hindusów, to koniecznie odpalcie drugi odcinek podcastu „Głowa do góry”!

podcast prezentuje Michał Siwek