Great Trango Tower – wiadomość od Yetiego i Regana

24 lipca wyruszyła kolejna wyprawa związana z Projektem 4 Żywioły. Zespół w składzie Marcin „Yeti” Tomaszewski oraz Marek „Regan” Raganowicz za cel obrał  pn.- zach. ścianę  Great Trango Tower (6286 m) w Pakistanie, na której zamierzają wytyczyć nową drogę w centralnej części spiętrzenia. Właśnie dostaliśmy od nich pierwszą porcję informacji z Pakistanu.

W Islamabadzie wylądowałem zgodnie z planem 25 lipca o 3.55 w nocy. Wychodząc na hol przylotów otoczony zostałem przez tłum taksówkarzy i okazjonalnych, szeroko uśmiechniętych przyjaciół. Po chwili podszedł do mnie Ishaq, właściciel agencji, którą wynajęliśmy do obsługi naszej wyprawy. Ishaq zapobiegawczo postanowił zaopiekować się moim bagażem wywożąc go z głównego holu w rzekomo bezpieczne miejsce. Gdy po trzech godzinach prób przymknięcia zmęczonych oczu na krześle miejscowego baru dołączył do nas Regan , po moich Expertach nie było śladu. Dobry początek wyprawy pomyślałem sobie, lecz o dziwo odczułem w sobie spokój. Agencja obiecała pokryć straty. Nie pozwolę aby tak banalne zdarzenie wpłynęło na naszą sprawność w ścianie.

(fot. Marcin Tomaszewski i Marek Raganowicz  "4 Żywioły")
BC pod Great Trango Tower
(fot. Marcin Tomaszewski i Marek Raganowicz „4 Żywioły”)

Muszę przyznać, że od pierwszych godzin grafik mieliśmy dopięty na ostatni guzik, nie opuszczając lotniska udało nam się przerzucić bagaże na wewnętrzny lot do Skardu gdzie wylądowaliśmy już o 13 w południe.

Na miejscu zamiast komfortowych butów udało mi się znaleźć jedynie rozchodzone kapcie, które i tak okazały się najlepsze w promieniu najbliższych stu kilometrów. Mam nici, taśmę, trochę kleju i sporą wyobraźnię. Im większe staje przede mną wyzwanie, tym czuję się mocniejszy, bardziej zdeterminowany. Gdy pokazuję je Reganowi, klepie mnie po plecach. Damy radę.

Tego dnia ruszamy jeepami do Askole, małej wioski, z której rozpocznie się karawana. Mieszka w niej większość naszych tragarzy.

DCIM100GOPRO
W drodze do Askole

Na drugi dzień o świcie pakujemy sprzęt i ruszamy w drogę. Po godzinie marszu mijamy garstkę mężczyzn z karabinami przewieszonymi przez ramię. Spoglądamy z Reganem na siebie i przełykamy ślinę, z pewnością nie z pragnienia. Wymieniamy się spojrzeniami. W ich dzikich oczach zauważam iskrę, która w jednej chwili eksploduje! Rzucają się na nas z uśmiechem i przyjaznymi okrzykami. Witamy się serdecznie i zaczynamy spontanicznie  tańczyć. Wyjmuję swojego patyka i zaczepiam na jego końcu gopro, staram się nie zwracać uwagi na ich reakcje. Mierzą mnie wzrokiem, opierają karabiny o skałę, nasz przewodnik daje mi znak żebym tego nie robił. Sprawdzam ich, widzę, że nie maja nic przeciwko, nie chcą tylko żebym fotografował ich broni.

DCIM100GOPRO
Taniec z żołnierzami

Patrol wojska pakistańskiego wyrusza na swój posterunek. Wydaje się, że po ostatnich zamachach w których zginęło dziecięciu alpinistów z rąk przebranych żołnierzy, każdy Pakistańczyk stara się ocieplić wizerunek swojego kraju. W rzeczywistości nie jest to zgodne z prawdą, ludność zamieszkująca tą część kraju jest przyjaźnie nastawiona do obcokrajowców i ubolewa nad tym nieszczęśliwym zdarzeniem. Ostatnie dni dużo rozmawiamy z mieszkańcami Baltistanu. Talibowie, którzy rozstrzelali dziecięciu alpinistów bazie pod Nanga Parbat przybyli tu z południowego zachodu graniczącego z Afganistanem. Swoją nienawiść do ludzi gór i ich paktu z turystami zaznaczają na każdym kroku. Zeszłej zimy na drodze z Islamabadu do Gilgit zabili ponad dziewięćdziesięciu ludzi. Do dziś można zauważyć ich krew na przydrożnych kamieniach.

Po godzinie pijemy czaj na ich górskim posterunku, obserwujemy siebie nawzajem. Szukam wzrokiem mundurów. Nasz przewodnik Aman wydaje się zdenerwowany i nalega, żebyśmy nie robili zdjęć i ruszyli w dalszą drogę. Mogą być problemy tłumaczy. Obok mnie stoi oparty o ścianę karabin, czuję na sobie wzrok żołnierzy. Uśmiech, czujność i niepewność.

DCIM100GOPRO
Posterunek wojskowy

Nie zdziwiłbym się, gdyby nagle chwycili za broń i skierowali ją w naszą stronę. Pomimo, że jesteśmy bezpieczni to po raz kolejny odkrywam w sobie pewne przeczucie. Pierwszy raz zrodziło się w mojej głowie w trakcie wyprawy do Pakistanu w 2001 roku, miesiąc przed atakami na Word Trade Centre. Fanatyzm wisi w powietrzu jak gęsta mgła i tylko od przywódców tej nacji zależy w którą stronę uderzy.

DCIM100GOPRO
W drodze

W trakcie trzydniowej karawany do bazy mijamy kolejne biwaki. Lola 3050 mnpm , Paju 3500 mnpm i wreszcie Trango Tower base camp 4100 mnpm. Nasi kucharze przechodzą samych siebie. Temperatura (+ 38st C) nie ułatwia nam marszu, co chwilę moczymy chusty. Widoki przepiękne. Wyruszamy wcześnie rano by przed południem w największym słońcu być już na miejscu i schować się w cieniu. Na biwakach obserwujemy puste platformy pod namioty i słuchamy żali tragarzy. Ten sezon jest bardzo zły narzekają, wiele wypraw zrezygnowało z przyjazdu w góry, ciężko będzie przetrwać kolejną zimę.

Headwall GTT

29 lipca jesteśmy w końcu w bazie pod naszą ścianą. Rozpoczynamy aklimatyzację. Oczyma wyobraźni widzimy już naszą drogę na Great Trango Tower. Jest piękna, nieprawdopodobna „mila w pionie” Pakujemy sprzęt, koncentrujemy się na naszym celu. Od teraz jesteśmy już tylko my i ona.

Kolejna relacja już ze ściany!

Marcin Yeti Tomaszewski www.4zywioly.net

Marek Regan Raganowicz reganclimbing.com

httpswww.facebook.comMarcinTomaszwewski_m

 

You might also like More from author