Krótka relacja z 4. Zielonego Górowania Mocy – Memoriału Bartka Kuczewskiego

Pięćdziesięciu zawodników i 10 zawodniczek z Polski przyjechało wystartować w kolejnych zawodach boulderowych w Zielonej Górze. Bez przeszkód, sprawnie i szybko przeprowadzone zostały eliminacje, które wyłoniły 5 finalistek oraz 25 półfinalistów. Dobrze dopasowane trudności dały idealny podział miejsc na podium kobiet. Bezapelacyjnie dominowała Monika Piasecka z KW Nowy Sącz, która pokonała w finale, w wyjątkowo szybkim tempie, wszystkie baldy i przez resztę czasu wcieliła się w obserwatora zmagań współzawodniczek, które mimo mocnego przybloku i świetnej techniki, nie mogły dorównać zwyciężczyni.

Półfinał mężczyzn również dał możliwość wyłonienia piątki finalistów – zawodnicy ustawili poprzeczkę finałową na poziomie 4 baldów (z pięciu przygotowanych), czyli warunkiem wejścia do finału było uzyskanie łącznej liczby punktów odpowiadającej pokonaniu 4 boulderów. Najlepsze trzymanie w półfinale mieli: Tomek Niburski z Wrocławia (Fpinka, Granit), Arek Dziki-Sereda z Gorzowa (Gawra), Tomek Rotko z Zielonej Góry (Climbing Planet ZSW), Michał Wrzesiński z Gniezna (KSG Direta) oraz Marcin Żwir ze Szczecina (AKW).

Finał mężczyzn odbył się bez strefy i bez bonusów, liczył się każdy utrzymany chwyt. Przez 45 minut chłopaki dawali z siebie wszystko, ale z trzech przygotowanych przez Ariela Marciniaka mocnych boulderów, tylko jeden został pokonany przez Tomka Niburskiego, Michała Wrzesińskiego i Arka Dzikiego-Seredę i to oni- w tej kolejności- obstawili podium.

No może nie dosłownie obstawili, gdyż wdarł się w trakcie podliczania punktacji i interpretacji wyników pewien błąd, stąd na zdjęciach krążących w sieci, z trzeciego stopnia podium uśmiecha się do nas Marcin Żwir a nie Arek Dziki-Sereda, za co obu Panów i wszystkich kibiców jeszcze raz bardzo przepraszamy, licząc że podczas kolejnych zawodów uda nam się uniknąć podobnych nieporozumień.

Po zawodach odbyło się bardzo spokojne afterparty, które skończyło się trochę mniej spokojnym after-afterparty u kierownika zawodów – Maćka Hesa – określonym przez jego 60-letniego sąsiada mianem „niezłej Ibizy”…:)

Myślę, że spokojnie możemy już zaprosić na kolejną edycję, mamy nadzieję że wszyscy zawodnicy trochę się powspinali, zupka i pizza smakowały a pamiątkowe koszulki, ufundowane przez głównego sponsora zawodów, z miłą chęcią będą noszone na co dzień.

Dziękujemy naszym sponsorom:

Sklepowi Firmowemu 4F w Focus Mall Zielona Góra,

Firmie Jorge – Fajerwerki,

Firmie Laser 3D,

Firmie Technochem,

MOSiR Zielona Góra,

 

Oraz patronom medialnym:

goryonline.com,

wspinanie.pl,

climb.pl,

Taternik,

You might also like More from author