Maciek Janczar i Tomek Klimczak przeszli północną ścianę Eigeru!

W dniach 15-16 kwietnia Maciek Janczar i Tomek Klimczak przeszli drogę Heckmaira. Oto jaki przebieg miała akcja górska (za KW Warszawa)

Rozpoczęli w nocy 15 kwietnia i po 9 godzinach, po pokonaniu dolnej partii drogi i dwóch pól lodowych, na których panowały bardzo dobre warunki umożliwiające wspinaczkę z lotną, zameldowali się na Biwaku Śmierci. Tam zatrzymali się , pomimo wczesnej pory, ponieważ wspinaczkę utrudniał bardzo silny wiatr. 16 kwietnia o 6.30 ruszyli w górę oczekując tego, co wszyscy opowiadają – że prawdziwe wspinanie na „Ogrze” zaczyna się od Rampy. I tak też było. Najpierw pokonali spore trudności w rampie (w tym wodospad z jednym bardzo „trzeszczącym” wyciągiem), potem kruche i ryzykowne wyciągi przed i na Trawersie Bogów, następnie Pająka i trudne Rysy Wyjściowe. We wzmagającym się wietrze przeszli na lotnej niebezpieczną w tych warunkach grań Mittelegi (jedno z obsunięć w cienkim lodzie omal nie skończyło się groźnym lotem) i po ok. 15 godzinach praktycznie nieprzerwanej wspinaczki stanęli na wierzchołku. Nie było czasu na świętowanie, bo wiał już prawdziwy huragan. Zejście, które chłopaki mieli wcześniej rozpoznane (co nawiasem mówiąc niezmiernie się przydało) zajęło im aż 5 godzin i obfitowało w niebezpieczne momenty. Wiatr zwalał z nóg, a ekspozycja i kruszyzna dopełniały miary powagi. Ściana nie odpuszczała do końca, nie pozwalała na dekoncentrację. O 2.30 zmordowani ale szczęśliwi mogli uścisnąć sobie ręce w stacji kolejki Eigergletscher. Ściana była zrobiona!

Ten wspaniały sukces był owocem bardzo dobrego przygotowania, rozeznania ściany i przygotowania taktycznego. Chłopaki rozpoznali zarówno zejście (dzięki czemu zdobyli też tak potrzebną aklimatyzację) jak i podejście pod trawers Hinterstoisera. Skorzystali z okna pogodowego jakie pojawiło się w tych dniach i uderzyli planując biwak. Ścianę pokonali zgodnie z planem, i tak jak się spodziewali kluczowym był dzień drugi i wyciągi powyżej Biwaku Śmierci. Ogromną część drogi, pomimo sporych trudności, przeszli na lotnej asekurując się głównie z napotkanych punktów, w większości starych haków. Ściana, jak opowiadają, trzyma trudności przez cały czas. Niektóre wyciągi maja bardzo słabą asekurację i nic więcej nie da się na nich założyć. Bywa, że stanowiska są słabe i tylko takie są do dyspozycji. Doskwierają bolące od stania na przednich zębach łydki. Do tego dochodzi kruszyzna i ogromna ekspozycja, a ogrom ściany robi wielkie wrażenie.

Teraz chłopaki są już bezpieczni na dole i powoli dociera do nich radość z sukcesu. Dziś ostatni dzień pogody, a przy ścianie od rana krąży śmigło…

Gratulacje dla Koli i Klimasa! Jest to pierwsze od długiego czasu Polskie przejście tej ściany. Dodatkowo dla Tomka to już druga północna ściana w tym sezonie, w grudniu w zespole z Marcinem Księżakiem i Marcinem Wernikiem pokonał Croza na pn Jorasses. W niedawnym wywiadzie dla drytooling.com.pl (http://drytooling.com.pl/serwis/art/wywiady/6847-tomasz-klimczak-kto-jest-kto) Klimas przyznał, że jego marzeniem jest Zrobienie trylogii Alpejskiej trzech północnych ścian (Jorassów,Eigeru i Matterhornu). W takim razie czekamy na informację, że północna Matterhornu padła, co wydaje się tylko kwestią czasu.

Północna ściana Eigeru fot. Wikipedia
Północna ściana Eigeru fot. Wikipedia

You might also like More from author