Marcin Bartocha 10 rocznica śmierci

Marcin Bartocha jest jedną z tych osób, których braku nie można sobie nijak zrekompensować. Bartoszka generował takie ilości pozytywnej energii, że przebywanie w jego towarzystwie zawsze było formą ładowania akumulatorów i to nie tylko wspinaczkowych.

Obaj byliśmy punkami i wspólnie z Ziejką (Sebastianem Zasadzkim) tworzyliśmy na zawodach czy w skałach „alternatywne lobby punkowe”. I choć Marcin jest ode mnie sporo młodszy, doskonale się rozumieliśmy i patrzyliśmy na świat w podobny sposób. Nie oglądaliśmy się za siebie, lecz myśleliśmy wciąż o nowych projektach i wyzwaniach. Bartoszka był doskonałym motywatorem, nie tylko do skutecznego wspinania, czy treningu, ale również do optymistycznego podejścia do życia. Był to rodzaj wewnętrznej anarchii, która nie tyle powodowała mentalny chaos, co układała rzeczy na właściwych półkach, a te które nierzadko niesłusznie uznawane są za ważne traktowała z przymrużeniem oka. By w pełni poświęcić się wspinaniu – takie podejście wydaje się być nieodzowne. Marcin pozytywnie podchodził do specyfiki wspinania w naszym wapieniu, a to oznacza, że do dziś byłby autorem wielu spektakularnych przejść w skałach – tego też nie można sobie nijak zrekompensować. W 2004 roku na podkarpackim Obelisku w sektorze Sokolego Grzbietu wytyczyliśmy z Bogdanem Rokoszem drogę Alterland, którą dedykowaliśmy Marcinowi. Mam nadzieję, że zanim spotkamy się ponownie w tej samej realności, to przynajmniej w magicznym lesie w Czarnorzekach można Cię Marcin czasem spotkać… podobnie zresztą jak w ulubionym Olsztynie.

Do zobaczenia!
Jacek Trzemżalski

You might also like More from author