Nowe Drogi 2014 – odcinek 1: Dolina Brzoskwinki

Dzięki kolejnej bezśnieżnej zimie, a może też trochę przez „aberrację spręża” sezon 2015 galopuje na całego, czas więc rozliczyć się z poprzednim rokiem. Żeby było śmieszniej granica między sezonami całkowicie się zatarła: ostatnią nową drogę w 2013 roku zrobiłem 28 grudnia (przy znakomitych warunkach), a w skałach w 2014 wspinałem się już 3 stycznia. Pierwsza nowa droga 2014 powstała 9 lutego, a najdłuższy okres bez wspinania w skałach miał miejsce na przełomie stycznia i lutego i wynosił 17 dni… Całkiem nieźle jak na środek zimy. Jeśli chodzi o cyfry: od razu uprzedzę fakty – nie udało mi się po raz trzeci z rzędu przekroczyć magicznej ilości 100 nowych dróg… Licznik zamknął się na 92 pozycjach, mimo zwariowanej grudniowej pogoni… 1 grudnia na liście nowości było „tylko” 56 pozycji. Ale proszę – nie żałujcie mnie. Jako, że w latach 2012 i 2013 udało mi się wytyczyć odpowiednio 102 i 125 nowości, przeksięgowałem sobie w głowie 8 brakujących dróg i znowu chodzę zadowolony.

 

dawid wozniak driluje

Dawid Woźniak driluje na Krzyżakowej

fot. trz

 

Zanim przejdę do zreferowanie pierwszego odcinka jeszcze kilka uwag ogólnych. W ubiegłym roku więcej czasu niż zwykle poświeciłem po prostu powspinaniu się. Dzięki temu poprowadziłem i przeszedłem (solo) łącznie 504 linie (w tym solo 122 drogi, oczywiście w większości niewysokie z przedziału VI-VI.4). Wspinałem się wyłącznie w Polsce. Bez znajomości przeszedłem 261 dróg, w tym około 40 z przedziału VI.2+-VI.4. Nie chodzi o epatowanie cyfrą, bo to żaden wyczyn. Moim celem było zweryfikowanie własnych odczuć w popularnym przedziale trudności, który jest w moim zasięgu OS, gdyż w poprzednich latach wspinałem się niemal wyłącznie RP i to po swoich drogach. Wnioski są takie, że zarzuty o jakiejś wyjątkowej promocji cyfry ma moich drogach są w zdecydowanej większości mało poważne. Jak wszyscy moi znajomi wiedzą, nie robię z procesu ustalania trudności osobistej życiowej tragedii. Weryfikacja cyfry to naturalny proces, a ja każdą zalicytowaną wycenę traktuję wyłącznie jako propozycję i punkt odniesienia dla powtarzających. Nie mówimy o korekcie o ćwierć, czy pół stopnia, bo doktoryzowanie się w takim zakresie skali naprawdę zahacza o kabaret, a „nie myli się tylko ten co nic nie robi”.

Adam Karpierz na Valar Morghulis VI.5

Adam Karpierz na Valar Morghulis VI.5

fot. trz

 

Pierwsze nowości sezonu powstały wiosną w Dolinie Brzoskwinki. Wspólnie z Dawidem Woźniakiem działaliśmy na Skale Krzyżakowej. Powstały tam od lewej następujące linie:

Przebacz Mi Brunhildo VI.3 (4R+ST);

Valar Morghulis VI.5 (5R+ST);

Ulrich Von Jungingen VI.4+ (5R+ST);

Jakie Piękne Samobójstwo VI.5+ (6R+ST);

Prawitacja VI.2 (4R+ST); współautor Marcin Kowalik

Szatnia VI- (3R+ST).

Ulrich Von Jungingen szybko stał się podkrakowskim klasykiem w swoim stopniu, ale na uwagę zasługuje też Valar Morghulis, który prezentuje bardzo urozmaiconą wspinaczkę: od siłowego przewisu po delikatną płytę. Droga dedykowane jest miłośnikom sagi „Gra o Tron”. Nieco innych charakter ma linia Jakie Piękne Samobójstwo – tutaj trzeba zapinać na krawądkach, a na górze czeka trikowy okapik. Nazwa została zaczerpnięta z tytuły książki Rafała Ziemkiewicza, która powinna stać się obowiązkową lekturą każdego Polaka. Już sam Dawid wytyczył na lewym skraju ściany drogę Nagi Miecz VI.5 (4R+ST). Na poprowadzenie czekają jeszcze dwa trudniejsze projekty o roboczych nazwach Wilcze Doły i Syndrom Sztokholmski.

c.d.n.

jakie piekne samobojstwo

Jakie Piękne Samobójstwo VI.5+

fot. Marcin Kowalik

 

Jacek Trzemżalski

www.sport2b.pl

SPORT2B logo_resized_1

Eksplorację wspierają:

Beal

beal_dynam_resized_1

Petzl

Petzl blk logo_resized_1

The North Face

Logo_NSE_resized_1

Friction.pl

friction_logo_1642x976_resized_1

Milo

milo-new-blue-cmyk_resized_1

Trafo Base Camp

logo trafo_resized_1

 

 

Sprzęt udostępniony w ramach projektu Komisji Wspinaczki Skalnej PZA.

 

 

 

You might also like More from author