Podkarpacie. Przewodnik wspinaczkowy Tom 1 z liną – recenzja

 Breakout i Czarno-czarny film
Czym byłby poranek… bez dobrego przewodnika w moim śnie? Eh, Mira nieodżałowany feeling.
A właśnie sny, jak to sny, tylko w życzeniach zdają się bywać kolorowe. Śnię sobie zatem jak to zwykle baby lub wspinanie, czasem w odwrotnej kolejności i wszystko stonowane lege art “po szarości”.

Z drugiego końca liny słyszę pomrukiwania: “lewa na odciąg, stopień, do kolumienki i poprawka prawą, trzecia wpinka”. Uff.. bałem się o tę drugą, bo jest półkowa. “Szermany płoną jak zapalniczki Zippo”*; Daj blok! Budzi mnie na półjawie ze skupienia ta ostatnia komenda i uśmiechnięta “w stanie” gęba okularnika w sztuczkowych spodniach z dziwnymi expresami i żółtawymi korkerami (to chyba te z Czechosłowacji jeszcze) na nogach. Zaraz, zaraz znam tego gościa. To przecież facet z okładki Podkarpacia.
Jacek?
Uhm..
Aleś kurde wyrósł! Ile?
.4
No i o to chodzi.
No well, kolorek na okładce, a w środku czarno-czarny film. I tak ma być:

jt_przewodnik

147×188, a w każdym razie coś koło tego. Fajny, zgrabny i poręczny format. 148 stron wliczywszy okładkę. Mapa poglądowa z lokalizacją rejonów opisanych i nieopisanych na przedniej rozkładówce. Okładka półsztywna, lakierowana. W środku przyjazny papier, nie za gruby nie za cienki. Dawniej zalicytowałbym z pamięci, że to lekka półkreda lub  dobry offset, ale to teraz bez znaczenia. Robi dobre wrażenie i dla mnie jest OK. Osobiście nie lubię gdy papier jest zbyt gruby i wypasiony jakościowo jeśli nie determinuje tego konieczna jakość zdjęć.

Zawartość:

  • Żurowa
  • Krajowice
  • Czarnorzeki
  • Kamieniec
  • Przełom Marcinka
  • Prządki, Strzelnica
  • Sokoli Grzbiet
  • Leski Kamień.

Autorzy: Jacek Trzemżalski, Piotr Wójcikiewicz, Adam Zawadzki,
Rysunki: Beata Trzemżalska,
Mapy: Wiesław Feuer,
Wiersze(!): Jacek Trzemżalski,
Wydawnictwo: Alpin Space, Sport 2B, Kraków 2013.

 

Co dostajemy do ręki? Otóż, niszowy, wyczekiwany i diabelnie potrzebny, rasowy przewodnik autorstwa kustosza rejonów podakarpackich i Koordynatora Regionalnego Inicjatywy Środowisk Wspinaczkowych Nasze Skały na obszar Podkarpacia właśnie. Kim jest jeszcze autor? W gronie wybitnych myślicieli z dziedziny sztuki przechwytów to postać nietuzinkowa. To on sformułował zasadę: “Każdy kawałek skały zasługuje na to by na nim poprowadzić drogę”. Jest też gorącym orędownikiem i propagatorem tzw. prawa zeszyciku, które brzmi: “W zeszyciku każda droga wygląda podobnie”. Dawniej aktywny zawodnik z sukcesami, dziś nadal wspinacz niezwykły (VI.6 również i w opisywanym rejonie, a nawet + w innym) i autor niemal niepoliczalnej ilości nowych dróg w wielorakich regionach skalnych, narciarz, freakout`er, publicysta i wydawca, który za swoją ojczyznę wspinaczkową uważa właśnie opisywane w przewodniku skały. Co tu dużo mówić, to jedna z tych niepokornych i kreatywnych osobowości, bez których nasze skały byłyby po prostu nudne. Czy stać Was na komfort nieposiadania jego przewodnika? Pytanie retoryczne, rzecz jasna. Sam nie mam takich dylematów, bo przewodnik już nabyłem. Usprawiedliwiając się dodam, że bez względu na recenzję, tę czy inną i tak bym nabył, bowiem jestem niepoprawnym zbieraczem przewodników od lat szczenięcych. Zwłaszcza tych dobrych. Tu nie było zatem innej opcji.

Sam przewodnik w szacie edytorskiej przemyca drobne akcenty historyczne, jeśli idzie o krajowe piśmiennictwo skałkowo przewodnikowe i jest odrobinę dekadencki. To miód na moje serce. Jest coś konkretnego w prostej kresce rysunków Beaty Trzemżalskiej, co pozwala na jasny pogląd na skałę i przebieg drogi. Brak zbytnich zawiłości w łączeniu rysunku artystycznego ze schematycznie umownym znakiem topograficznym, zrozumiałym dla wspinacza. W kraju, detal wspinaczkowy w rysunkach topografii ścian oddają mistrzowsko Paweł ‘Bulder’ Haciski – realia, detal i kontur i Tomek Ślusarczyk – detal i schemat w kubistycznych realiach. Rysunki Beaty upraszczają ten kanon, jednak w kierunku esencjonalnej czytelności. Dla mnie bomba i kawa na ławę. Jest tu jakieś nawiązanie do skądinąd doskonałych rysunków J.Kiełkowskiego ze znanej serii jurajskiej. Autorka rysunków, zresztą na str., 9 udowadnia, że jak trzeba to i narysuje, co tam stryjenka winszuje i owszem artystycznie, bo co jej zależy?

Topo podzielone na rozdziały. W nich rysunki i opisy dróg wraz z trudnościam i autorami. Czyli sex dojrzały w najbardziej ekscytującej formie. Coś więcej? Aaa po co? Jeśli wolno zapytać. Era..rokoko? Całość w “czarno-czarnej” scenerii szarości, komponuje się całkiem nieźle ze wspomnieniem czasów negatywu epoki analogowej fotokamery i klasyki wydawniczej bez wodotrysków. Samo mięcho i tego się trzymajmy.. Nie wszystkim musi się podobać. Istotne, że budzi jakiś rodzaj emocji estetycznej. Nie wdając się w analizę merytoryczną muszę przyznać, że mnie najbardziej zwykle interesują tzw memorabilia towarzyszące, jeśli idzie o zawartość. Tu jest pysznie. Są króciutkie komentarze do wybranych dróg i to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Fantastyczna sprawa, która odziera pozytywnie ze swego rodzaju przypisanej z góry anonimowości dróg mimo podanego autorstwa. To zresztą obecnie trend światowy w nowoczesnych przewodnikach. Tu i ówdzie, czytuje się te uwagi i namiastki komentarzy z lubością, zainteresowaniem, a czasem i zdaniem odmiennym by nie nazwać go złością. Warto zresztą owe komentarze zweryfikować sprawdzając jak nam się zgina w tej formacji i co autor miał na myśli pisząc: “emocjonujący rajbung do szczytu” lub “po turbo klamach” czy “poucza i szmaci”. Osobiście jestem zaproszony na jakiś rajbung właśnie w tamtych okolicach i po zapoznaniu się z przewodnikiem zapewne z zaproszenia skorzystam. Przewodnik nie zawiera żadnych praktycznie ikon i ikonek, tych nowomodnych parasolek, słoneczek, wózeczków, baloników na druciku, motyli drewnianych ani nawet cukrowej waty. Punk czysty punk i  ascetyczna alternatywa. Co mamy jeszcze z memorabiliów, hm reklamy. Jest nie nachalny zestaw standardowy, bo bez niego w dzisiejszych czasach nie łatwo. Są Nasze Skały i dziwny wydawało by się tytuł całego rozdziału: Alternatywna strona wspinania (?). Przewracam stronę, ah to rezerwat dzikich zwierząt? Czyżby? Obszerny opis Rezerwatu Prządki wyjaśnia sprawę ale też budzi pewną nadzieję na przyszłość. Niektóre drogi oznaczono gwiazdkami, będąc na miejscu warto być może zwrócić na nie uwagę przechadzając się rekreacyjnie wokół skał. W końcu to kawał historii, a może jakaś niespodzianka?

Coś ciekawego jeszcze? Pewnie. Jest skondensowana historia wspinania na Podkarpaciu. Jest zestawienie pierwszych dróg w danym stopniu i wyszczególnienie aktualnego stanu najtrudniejszych dróg Podkarpacia. Jest fota Tomy na ‘Poza dobrem i złem’ VI.6+ na Krowiej Turni (najtrudniejsza droga). Nie zabrakło wstępu z opisem zakresu przewodnika, charakteru skały, propozycji na dni wypoczynkowe, informacji komunikacyjnych czy infozaplecza gastronomicznego. Na końcu dostajemy indeksy: autorów dróg i samych dróg – ten niestety, podzielony na stopnie trudności jednak zabrakło trochę sortowania.

Tomik całościowo otwiera kawałek poezji “..gra w dwa ognie”, a zamyka “..poukładani równo” nie licząc spisu treści.

* Szerman VI.4, Karlin, Cyrk Grilowy, najnowsza droga Jacka Trz, nieopodal projektu Zippo.

Wady:

  • autor przewodnika jest zasadniczo Krakusem,
  • wydawnictwo jest komercyjne, znaczy posiada cenę,
  • waga – walor obronny żaden,
  • jest reklama friction.pl ale nie ma kuponu rabatowego, a ja właśnie pakuję dwie pary butów do Danka,
  • reklama NS z serii nokturnowej.

 

Zalety:

  • zasadniczo autor nie pochodzi z Krakowa,
  • cena – bardzo przyzwoita jak na topo i tomik poezji,
  • kompendium dróg podkarpackich z pierwszej ręki,
  • szczegółowe opracowanie dedykowanych rejonów,
  • rysunki,
  • wydane “na sezon” akurat,
  • dobry format, druk i edycja,
  • słaby format niektórych zdjęć – pozwala mieć nadzieję na lepsze w kolejnej edycji.

Przewodnik mozna kupic na stronie: SPORT2B.PL

darEquip1
Darek ‚darkman’ Piętak

You might also like More from author