Shin WoonSeon i Maksim Tomiłow triumfatorami Lodowych Mistrzostw Świata w Rabenstein. Olga Kosek w półfinale

W rozegranych w Rabenstein, we włoskim Południowym Tyrolu zawodach UIAA Ice Climbing World Cup, będących zarazem Mistrzostwami Świata w kategorii „prowadzenie”, zwyciężyli: Koreanka Shin WoonSeon oraz Rosjanin Maksim Tomiłow. Dobry start odnotowali reprezentaci Polski – Olga Kosek (AKG Łódź) awansowała do półfinału, w którym zajęła ostatecznie 19 miejsce, a debiutujący w Pucharze Alexander Sharman (KW Warszawa) zajał 17 miejsce w swojej grupie eliminacyjnej.

Rabenstein - Eisturm (fot. UIAA)
Rabenstein – Eisturm (fot. UIAA)

W ubiegłym roku zawody w Rabenstein w ostatniej chwili wypadły z kalendarza Pucharu. Nagły opad – ponad 3 metry świeżego śniegu – odciął od świata niewielką (liczącą ok 250 mieszkańców) wioskę w Południowym Tyrolu.

W tym roku pogoda okazała się łaskawa i na słynnej „Eisturm” udało się rozegrać zawody, będące zarazem Mistrzostwami Świata w kategorii „prowadzenie”.
Gospodarze liczyli oczywiście na sukces Angeliki Rainer, która pochodzi z tego regionu. Z drugiej strony można było spodziewac się, że Rosjanki, po utracie podium w Saas Fee zechcą wziąć rewanż. Wśród panów w zasadzie wszystko sprowadzało się do pytania – czy ktoś zagrozi koalicji braci Tomiłowów? Koreańczyk Park HeeYong po konfuzji w Saas Fee miał dodatkową motywację . „Czarnym koniem” zawodów mógł okazać się rewelacyjny Szwajcar Yannick Glatthard. A może jeszcze ktoś?

Dziewczyny zaczęły pierwsze. Eliminacje okazały się, łagodnie mówiąc, dość dziwne. Chyba pierwszy raz od dawna na jednym miejscu znalazło się aż tyle zawodniczek. Było to zaskakujące tym bardziej, że do pewnego momentu klasyfikacja wyglądała w miarę normalnie, po czym się jakoś „spłaszczyła”. W rezultacie okazało się, że 10 (!) zawodniczek sklasyfikowano wspólnie na miejscu dwunastym, co spowodowału, że półfinał liczył sobie aż 22 osoby. Krótko mówiąc, eliminacje nie spełniły swego podstawowego zadania, jakim powinno być „rozrzucenie” startujących.
Cokolwiek by jednak nie mówić o drodze, nasza reprezentantka, Olga Kosek, spisała się w eliminacjach znakomicie, uzyskując szóste miejsce. Niestety, w półfinale chwila dekoncentracji kosztowała Olę drogo – ostatecznie zajęła miejsce 19.

Rabenstein - Olga Kosek na drodze półfinałowej (fot. UIAA)
Rabenstein – Olga Kosek na drodze półfinałowej (fot. UIAA)

Finałowa ósemka nie stanowła niespodzianki. Wszystkie zawodniczki od lat zaliczają się do ścisłej czołówki. Może tylko warto odnotować, że tym razem los nie uśmiechnał się do Koreanki Song HanNaRai, która zwyciężyła w Cheongsong, a w Saas Fee zdobyła srebro. W Rabenstein nie udało jej się awansować do finałowej ósemki.
Finały pań, to popis trzech zawodniczek. Najpierw Szwajcarka, Petra Klinger w świetnym stylu jako pierwsza doszła do topu finałowej drogi. Po niej na drogę ruszyła, mocno dopingowana Angelika Rainer i idąc pozornie bez pośpiechu, osiągnęła czas lepszy o blisko minutę. Dzień należał jednak do kolejnej zawodniczki z Korei – znakomitej Shin WoonSeon, która dokonała czegoś niebywałego – osiągnęła top w czasie o ponad 20 sekund lepszym niż Angelika. Tym razem znowu żadna z Rosjanek nie zdołała stanąć na podium.

Szczęśliwa Shin WoonSeong (fot. UIAA)
Szczęśliwa Shin WoonSeong (fot. UIAA)

Podium pań:
1. Shin WoonSeon (Korea Płd)
2. Angelika Rainer (Włochy)
3. Petra Klinger (Szwajcaria)

Wśród panów eliminacje odbywały się w dwóch grupach. Debiutujący w zawodach nasz reprezentant, Alex Sharman zajał w swojej grupie całkiem dobre 17 miejsce, ale niestety to nie wystarczyło na awans do półfinału. Warto odnotować, że w swoim debiucie Alex wyprzedził m. in. kilku bardziej utytułowanych wspinaczy.
W męskim półfinale jedyne, co nieco zaskoczyło, to doskonała dyspozycja Szwajcarów, których aż dwóch awansowało do finału (Yannick Glatthard i Kevin Huser). Oprócz nich finałową ósemkę tworzyło czterech Rosjan i po jednym reprezentancie Ukrainy i Korei Płd.
Finał męski, to jednak przede wszystkim pojedynek Park HeeYonga i Maksima Tomiłowa. Park, jako pierwszy z panów osiągnął top (co ukoronował dość ryzykowną, choć efektowną błazenadą na wierzchołku ściany). Startujący chwilę po nim Maksim Tomiłow pokazał jednak klasę – też osiągnął top i to w lepszym czasie niż Koreańczyk.

Park HeeYong nad  topem (fot. UIAA)
Park HeeYong nad topem (fot. UIAA)

Podium panów:
1. Maksim Tomiłow
2. Park HeeYong
3. Aleksiej Tomiłow

Pisząc o finałach zawodów, warto również podkreślić dwie rzeczy. Tym razem routsetterzy spisali się znakomicie – drogi finałowe pań i panów były długie, wymagające, a zarazem niezwykle efektowne. Poza tym znakomitym pomysłem było powierzenie komentowania transmisji finałów dwójce świetnych i zarazem medialnych wspinaczy – a byli to Amerykanin Marc Beverly i Kanadyjczyk Gordon MacArthur, którzy nie dość, że podgrzewali atmosferę jak zawodowcy, to jeszcze robili to w niezwykle kompetentny i sympatyczny sposób.

I jeszcze słów kilka o kategorii „na szybkość”. Wśród pań – standard. W finale siedem Rosjanek i Amerykanka Kendra Stritch (ostatecznie szóste miejsce). Tu mamy znowu polski akcent – Olga Kosek postanowiła powetować sobie pechowy półfinał i, pożyczywszy dziabki do biegania, wystartowała, zajmując ostatecznie w finale 13 miejsce (jako trzecia nie-Rosjanka) i wyprzedzając jeszcze kilka zawodniczek. Biorąc pod uwagę, że był to jej debiut w biegu lodowym (w Bozeman bieg odbywał się na czymś w rodzaju campusu), rezultat godny uwagi.

Wśród panów – jeszcze większy standard. W finale wystartowało osiemnastu zawodników, w tym jedenastu Rosjan. No i cóż… miejsce dwunaste wywalczył Koreańczyk Yang MyungWook.

Podium pań:
1. Maria Krasawina (Rosja)
2. Jekatierina Fieoktistowa (Rosja)
3. Jekatierina Koszczejewa (Rosja)

Podium panów:
1. Władimir Kartaszew (Rosja)
2. Nikolaj Primierow (Rosja)
3. Jegor Trapieznikow (Rosja)

Kolejne zawody Pucharu – W Champagny (Francja) w następny weekend (5 – 7 luty). Zapraszamy do kibicowania!

You might also like More from author