Dlaczego wierzę? Mallory i Irvine – Everest 1924 cz. 2

1. Złom żelazny i głuchy drwiący śmiech pokoleń.

Jednego i drugiego po Mallory’m i Irvinie zostało niewiele. Tzn. nikt się z nich nie śmieje. Prawie nikt, gdyż dla tych, którzy nie wgryźli się dostatecznie w temat zawsze pozostaną tymi, którzy „porwali się na Everest w marynarkach”. Złom żelazny pozostawiony na drodze streszcza się do czekana (znaleziony w 1933) i butli tlenowej (zauważona już w 1991, niemniej podjęta i zidentyfikowana w 1999).
Te dwa znaleziska uzupełnia trzecie, dość nieoczekiwane. Jest nim wierzchnia rękawica (znaleziona w 2001). Czekan na pewno należał do Irvine’a (o czym świadczą trzy nacięte na nim paski), rękawica najprawdopodobniej też. Umiejscowienie tych artefaktów widoczne jest na poniższej ilustracji:

fot. http://www.jochenhemmleb.com

Rzut oka na ikonkę pokazuje, że ich „wysokościowa chronologia” byłaby po prostu nonsensowna. M&I nie mogli bowiem najpierw pozostawić, a raczej zgubić rękawicy, następnie zostawić czekan (w dodatku w „jedynym  miejscu, z którego nie sposób
spaść mimo starań” – A. Poliz), a wreszcie pozbyć się prawie opróżnionej butli nr 9. Ten stan rzeczy jest o tyle istotny, że zmusza sceptyków do uczestnictwa w „grze hipotez”, która stara się ukazać to co się działo z M&I od momentu, gdy pozostawili po sobie ostatni materialny ślad na grani (wspomniana butla). Tak sceptycy, jak zwolennicy ich sukcesu zgadzają się co do jednego – o ile butla pozostawiona była w podczas wejścia zespołu, o tyle czekan pozostawiono w zejściu, zaś rękawicę najprawdopodobniej zgubił Irvine, kiedy usiłował przetrwać po upadku Mallory’ego.

W 1933 roku uczestnicy kolejnej brytyjskiej wyprawy Wyn-Harris i Wager znaleźli czekan ok. 230 metrów poniżej podstawy 1 Stopnia i 20 metrów poniżej ostrza grani. Było to jedyne odkrycie tego rodzaju na lata – aż do 1991, a właściwie do
momentu odnalezienia zwłok Mallory’ego w roku 1999. Jedyny ślad materialny świadczący  o tym, że zespół rzeczywiście ruszył 8 czerwca 1924 roku z obozu VI na podbój Everestu. Tak jak i inne późniejsze ślady nie pozostaje on konkluzywny co do ewentualnego sukcesu, jest natomiast bardzo pomocny dla wyjaśnienia losów samego Mallory’ego i odnalezienia jego ciała. Pierwsza intuicja szefa wyprawy z roku 1933 Hugha Ruttledge’a była celna i całkowicie potwierdziła ją po 66 latach empiria. Według niego czekan został pozostawiony z intencją oznaczenia miejsca wypadku (upadku). Było to o tyle nowatorskie twierdzenie, że wcześniej przyjmowano, iż Mallory i Irvine zamarzli wysoko na Evereście, tzn. zginęli typową dla himalaistów śmiercią z  chłodu  i wyczerpania, a nie na skutek wypadku. Mallory był postrzegany jako wybitny wspinacz swojej epoki, a już na pewno jako najlepszy i najbardziej doświadczony ze wspinaczy brytyjskich tamtej epoki. Myśl o tym, że mógł spaść śnieżno skalnym stokiem wydawała się po prostu jego kolegom nierzeczywista i „niehonorowa” – dopuszczali ją ewentualnie w stosunku do niedoświadczonego Irvine’a. Odell, ale i Smythe twierdzili jednak, że czekan pozostawiono w wejściu, gdyż na drodze raczej czysto skalnej wydawał się on zbyteczny, a Irvine niezbyt biegle się nim posługiwał, więc w skale stanowiłby on dla niego zbyteczny balast.  Hugh Ruttledge przytomnie jednak zauważył, że takie działanie byłoby  wbrew instynktowi jakiegokolwiek wspinacza. Dopiero  parędziesiąt lat później zidentyfikowano czekan jako przynależący do Irvine’a. Z jego bowiem zapisków wynikało, że oznaczył go trzema nacięciami. Czekany krążyły bowiem z rąk do rąk członków ekspedycji, niektóre z nich ulegały rozmaitym usterkom naprawianym ad hoc przez „majsterkowicza” „Sandy-ego”. Oznaczając go w ten sposób Sandy zabezpieczył swój sprzęt przed zmianą użytkownika.
Wyprawa poszukiwawcza z 1999 roku, która odnalazła (powtórnie po Chińczykach) zwłoki Mallory’ego, potwierdziła, że znajdują się one w potencjalnej linii upadku markowanej czekanem Irvine’a. Odnalezione ciało leżało przesunięte ok. kilkadziesiąt metrów na wschód od domniemanej linii upadku. To wraz z ograniczonym zakresem obrażeń sugeruje, że Mallory nie spadł bezpośrednio do miejsca swojego wiecznego spoczynku, ale przeżył pierwszy upadek i towarzyszące mu najprawdopodobniej zerwanie liny. Następnie usiłował zejść (zsunąć  się w kontrolowany sposób) w kierunku obozu VI. Jest to o tyle istotne, że świadczy, iż w księżycową noc podczas zejścia Mallory i Irvine musieli mieć  wizualną orientację co do miejsca, w którym ów obóz się znajdował.
Czekan, miejsce jego położenia i przeczucie  Hugha Ruttledge’a  są o tyle ważne, że pokazują walor i trafność pierwszej intuicji. W roku 1999, gdy zespół Conrada Ankera przeszukiwał zwłoki  Mallory’ego starał się znaleźć zdjęcie jego żony Ruth. Nie było go wśród rozmaitych papierów i listów. Z przekazu krewnych (co istotne Chińczycy  nie mogli ich znać w 1960 i 1975 roku)  wiadomo, że Mallory nosił je zawsze przy sobie i obiecał pozostawić na szczycie Everestu – Matki Gór, która rywalizowała, jak się okazało skutecznie, z miłością do żony. Brak zdjęcia Ruth zgromadzeni przy zwłokach Mallory’ego skwitowali okrzykiem triumfu… Jest to intuicja o  sile  podobnej do tej, której doświadczył Hugh Ruttledge w kwestii czekana. Czy empiria kiedyś ją też potwierdzi? That is the question…

Znaleziona butla to butla  nr 9

Znaleziona butla nr 9 fot. www.jochenhemmleb.com