Toy Story. Historia pewnych zabawek

Wszyscy, bez względu na wiek, uczymy się przez naśladowanie. Obserwujemy zachowania, wyciągamy wzorce, które następnie włączamy w krąg doświadczeń – najchętniej organoleptycznie.

Chyba nie ma na świecie takich ludzi, którzy nigdy nie spróbowali na mrozie dotknąć językiem metalowej huśtawki, stalowej felgi samochodu ojca, bramki do ogródka jordanowskiego, czy też styliska ulubionego czekana. Nie ma takich ludzi, i nikt mi nie wmówi, że są, ale gdyby jednak okazało się, że są tacy ludzie, to w tym miejscu przestaję pisać i zamykam tekst.

toystoryClimbe

Na szczęście nie ma takich ludzi. I chociaż dotykanie językiem zmrożonych elementów metalowych nie jest jakimś specjalnym wzorcem, który kształtuje naszą osobowość, to jednak jest wzorcem pewnych zachowań, które można przewidzieć, które statystycznie są powtarzalne i które potwierdzają fakt, de facto ugruntowany na podłożu naukowym, że gdy „dzieci widzą, dzieci robią”.

W średniowieczu małe dzieci postrzegane były jako dorosłe osoby, ale w pomniejszeniu, a więc, jako jednostki gotowe do życia, aczkolwiek mniejsze. Dziwaczny pogląd, zważywszy na fakt, że przed średniowieczem była starożytność, a w niej starożytni, zdający sobie sprawę ze specyfiki dzieciństwa, i pod tą specyfikę posiadający rozbudowane poglądy pedagogiczne. Utrwalone dla potomności!

I tak sobie myślę, że w tym całym rozrachunku z dzieciństwem i wzorcami, chodzi o to, że gdy w średniowieczu dzieciom spokojnie pozwalano oglądać egzekucje, to w nowożytnych czasach znany instruktor z doświadczeniem mówi, że „gdybym dowiedział się, że moje córki interesują się wspinaniem, osiwiałbym”. Niby przepastna przepaść, która ogromnie dzieli egzekucje od wspinania, a jednak prowadząca do wspólnego mianownika – „dzieci widzą, dzieci robią”.

„Make your influence positive”, czyli „uczyń swój wpływ pozytywnym”. Bo skoro otaczają nas ludzie, i nie mamy na to żadnego wpływu, to niech biorą od nas same pozytywne wzorce. O tym właśnie jest ten film.

I nawet jeżeli Ci się nie zgina dostatecznie biceps, a tam gdzie inni się rozgrzewają, ty osiągasz maksimum swoich możliwości, nie ma to większego znaczenia. Optymistyczne nastawienie, pozytywne zachowania i przede wszystkim, propagowanie nawyków powszechnie uważanych za zdrowe (sic!), są bardziej skuteczną formą nauki, niż wdrażanie systemu kar za złe i nagród za dobre zachowanie (np. przejście lub nie OS-em 6c+).

Pamiętaj, twoje decyzje mają wpływ na innych ludzi, dlatego rób to, co kochasz, kochaj to, co robisz, a staniesz się wzorcem, bez względu na ilość podciągnięć na drążku. O tym właśnie jest „Toy Story. Historia pewnych zabawek”. A jeżeli rozumiesz nasz film inaczej, zaskakująco inaczej, napisz nam o tym. Jeżeli rzuci to nas na kolana, damy Ci w zamian rabat na coś naszego. Rabat tak wielki, jak stolica Maroka :-) (climbe.pl)


Tytuł filmu: Toy Story. Historia pewnych zabawek. 2016, Polska, 6 min. 58 s.
Zdjęcia: Katarzyna Kowalska-Picheta, Piotr Picheta
Reżyseria i montaż: Piotr Picheta
Opracowanie graficzne: Katarzyna Kowalska-Picheta
Produkcja: Climbe Projektowanie Graficzne Piotr Picheta

You might also like More from author