Uwaga na stare haki

Kilka słów o bezpieczeństwie.

Widok latających ludzi w skałach nikogo obecnie nie dziwi, a szkoda. Oczywiście od czasu kiedy pojawiły się przeloty osadzane w wywierconych otworach czyli kotwy i ringi „średnia” jakość przelotów na naszej Jurze się poprawiła. Niestety skutkiem ubocznym tego zjawiska jest brak strachu przed lotem. A lot zawsze jest czymś złym, niebezpiecznym i twierdzenie, że to tylko wygodny sposób opuszczenia niewygodnego miejsca jest z gruntu nieprawdziwe.

Dziś chciałbym poruszyć tylko jeden z aspektów latania (ale i zjeżdżania, wędkowania itp.) czyli podejścia do przelotów.

Po pierwsze i najważniejsze, nie ma przelotów stuprocentowych. Nawet najlepszy ring może zawieść. Może okazać się, że ma wadę konstrukcyjną której nie widać gołym okiem i mimo, że przed osadzeniem ekiper powinien bardzo uważnie oglądnąć to co wkleja i wychwycić ją, to taki „zły” przejdzie przez test. Sprawa jest prosta, nie wszystko widać. Czasem jest to oczywiście wina ekipera.

2
Uszkodzony ring który był osadzony w skałach. Fot. Makar

Drugim czynnikiem jest sama skała. Przed osadzeniem sprawdzamy jakość skały, ostukujemy ją młotkiem, oglądamy z każdej możliwej strony. Ale w skałach występujących na Jurze mogą trafić się niespodzianki w postaci próżni wewnątrz skały. Chyba nie trudno się domyślić, że jeśli wspinamy się po drodze pełnej dziurek to nie oznacza że wszystkie powstały od strony powierzchni. Część z nich może nie być widoczna, dodatkowo być na tyle mała, że nie usłyszymy niczego niepokojącego w czasie ostukiwania młotkiem. Oczywiście jak wiercimy to jeśli trafimy na taką próżnię to czujemy to i rezygnujemy z osadzenia przelotu w takim miejscu. Ale to tylko jeśli trafimy bezpośrednio wiertłem w taką próżnię. A co jeśli taka dziura znajduje się centymetr nad albo pod otworem? Oczywiście to oznacza, iż pomimo że wszystko przy osadzaniu było ok i ring wydaje się być idealny to ma mniejszą wytrzymałość. W większości wypadków wytrzyma sporo ale przy niekorzystnym zbiegu okoliczności może dojść do wyrwania takiego przelotu, a właściwie wykruszenia razem ze skałą.

Dla niedowiarków, że skała też nie jest pancerna przypominam o wypadku  http://drytooling.com.pl/serwis/newsy/prasa/7328-cyklon-a-rzedkowice-wypadek jaki miał miejsce w zeszłym roku.

Kolejna sprawa, przyzwyczajenie do wysokiej jakości przelotów jakie mamy poprzez wspinanie się głównie po drogach ubezpieczonych w nowe ringi przenosimy całkowicie w sposób nieuzasadniony na drogi, gdzie część lub cała asekuracja to starsze przeloty.

Na szczęście nie musimy nosić obecnie w skały młotków, ale warto taki zabrać ze sobą jeśli jedziemy w okolice gdzie zdarzają się haki. Każdy hak po obciążeniu lotem powinien być sprawdzony. Szczególnie na Jurze gdzie skała jest miękka i łatwo ją ukruszyć. Widziałem kilka naprawdę solidnych lotów „odbytych” na hakach. Ale pomimo takich lotów nie widziałem nigdy by ktoś sprawdził potem haka, albo go dobił. Skutek jest taki, że nie mamy pewności, że hak w którego się wpinamy jest ciągle dobrym przelotem.

Ostatnio wybiłem kilka haków na łatwych drogach na Psiklatce – każdy wyszedł stanowczo za łatwo. I to mimo tego że jeden z nich wyglądał na całkiem nowy (tzn. nie był przeżarty rdzą).

stare_przeloty

Ring wklejany, dwa haki z Psiklatki i jeden z innej skały – ten ostatni odczyszczony już z rdzy dla sprawdzenia wielkości wżerów rdzy – głębokość niektórych z nich sięgała 2,5 mm!!!.

Zresztą porównajcie sobie ich długość do typowego ringa. Są krótsze, ponadto osadzone w naturalnych otworach (oba były wbite w „dziurki” które po stuknięciu młotkiem okazywały się dużo większe niż widać było z zewnątrz). Skutek jest jasny do przewidzenia – brzmiały nawet przyzwoicie a mimo to nie zapewniały bezpieczeństwa.

Popatrzcie uważnie i zastanówcie się czy tak samo można podchodzić do haka osadzonego w szczelinie na 5 cm jak do ringa?

I na koniec jako puenta pytanie jakie pada właściwie prawie zawsze jak spotykam kogoś, w czasie ubezpieczania drogi, kto widział ringa tylko po wklejeniu i pierwszy raz widzi go przed osadzeniem: „To ring jest takie krótki?”

Qbab – Jakub Barbasz

You might also like More from author