Wrażenia z użytkowania dziabek DMM Switch.

Pod koniec roku otrzymałem od firmy Camper dziabki DMM Switch w celu przetestowania w boju i wyrobienia opinii. Narzędzia były przeze mnie używane do wspinania na dwóch drogach w Tatrach oraz do drytoolowania na bunkrach w Janówku.

DMM Switch to techniczna dziaba z rączką, ukierunkowana na wspinanie w terenie pionowym i przewieszonym. Stylisko jest agresywnie wygięte – nawet ciut bardziej niż ma to miejsce w przypadku popularnego Nomica. Rączka jest bardzo duża, znacznie większa niż tego potrzebuje nawet moja dłoń o rozmiarze XL. Z drugiej strony w niczym to nie przeszkadza, a dodatkowo ułatwia zmianę chwytu. Ze Switchami wspinało się też małe dziewczę i również było zadowolone z rozmiaru rączki. Rączka jest dosyć gruba (grubsza niż w Nomicu czy X-Dream) pokryta zapewniającym dobry chwyt tworzywem. W mojej opinii jest to wśród popularnych dziab, jedyna rączka nie wymagająca dodatkowego owijania. Stylisko jest owinięte dostarczoną przez producenta taśmą, specjalnie nie odróżniającą się od tego czym wspinacze na ogół owijają swoje dziaby. Poniżej rączki znajduje się okrągła końcówka z otworem służącym do wpinania lonży. Zmieści się w nim nawet bardzo gruby karabinek. Cała dziaba sprawia bardzo pancerne wrażenie. Przypuszczam, że nawet przy brutalnym traktowaniu, okaże się bardzo trwała. Przy obciążaniu w różne strony, stylisko praktycznie w ogóle się nie ugina. Jest sztywne prawie tak jak w BD Fusion (uginanie jest bardzo odczuwalne w Nomicu i X-Dream). Wg. producenta, wytrzymałość wzdłużna dziaby wynosi 22 kN co sugeruje jej zastosowanie jako element stanowiska w lodzie bądź zmrożonej trawie. Pozytywne wrażenie dają również firmowe ostrza. Zostały przetestowane na skręcanie na bunkrowej drodze „Paralithic” znanej z tego, że na ogół wychodzi się z niej z pogiętymi ostrzami. Switch dzielnie zniósł ten test bez zmiany geometrii ostrza.

20150117_121222_resized

Spośród popularnych narzędzi, których miałem okazję używać, Switcha zaliczyłbym do najbardziej uniwersalnej „czwórki” (pozostałe to Nomic, Fuzja, X-Dream). I odniesienia do tych dziab będą się przewijać w tym omówieniu.

20150117_121228_resized

Dostępne ostrza są niestety zintegrowane z młotkiem lub łopatką. Piszę niestety bo uważam to rozwiązanie za mało elastyczne. W takiej dziabie łopatkę uważam za zupełnie bez sensu, jest wręcz niebezpieczna. Młotek też jest na ogół mało przydatny.

Switch jest dziabą dosyć ciężką. Jest wyraźnie cięższy od Nomica i X-Dreama i trochę lżejszy niż Fuzja. Swing jest przyzwoity. W moim odczuciu pod tym względem Walijczyk ustępuje tylko X-Dreamowi i jest porównywalny z pozostałymi dwoma konkurentami.

W Tatrach Switcha używałem w trudnościach skalnych do M5+ (Filar Leporowskiego). Trudno jest tutaj dostrzec jakąś istotną różnicę w stosunku do pozostałych trzech konkurentów. Może tylko solidność dziaby pozwala bardziej brutalnie klinować ją w szerokich rysach. Przy wbijaniu w trawy i lód, Switch ustępował tylko X-Dreamowi, który pod tym względem wydaje się bezkonkurencyjny (wspomniany swing).

20150104_123328_resized_1

Próbowałem także używać Switcha jako młotka (skoro jest standardowo). Tutaj potwierdziła się moja wcześniejsza opinia o tym, że jest zbędny. Młoteczki są małe, ale nawet zamawiając ostrza w RKS z większymi obuchami niewiele osiągniemy. Udało mi się co prawda wbić i wybić kilka haków, ale była to męczarnia. A już w przypadku igły do trawy, skapitulowałem. Poza Klimasem, nie znam nikogo, kto potrafiłby mocno tłuc tak zakrzywioną dziabą. Te uwagi dotyczą również pozostałych dziab z rączką. Być może te młotki mogą się przydać w sytuacji awaryjnej, gdy nie mamy osobnego młotka, a trzeba wbić pojedynczego haka, lub dobić zastanego.

Z braku warunków, trudno mi powiedzieć cokolwiek o zachowaniu dziaby w lodzie. Jako pewną symulację można ewentualnie potraktować wbijanie w pionowe drewno bala, który wisiał w Janówku podczas zawodów.

20150104_123746_resized_1

Polem testowania Switcha w sportowym drytoolu były podwarszawskie bunkry w Janówku. Wypróbowałem go zarówno w terenie pionowym, przewieszonym jak i w suficie. W takich zastosowaniach, Walijczyka trudno jest odróżnić od innych popularnych dziab o podobnej charakterystyce. Jako ewentualny plus wskazał bym wspomnianą wcześniej sztywność styliska. Ugięcia nie czuć nawet w odwróconych pullerach obciążanych całą moją niemałą masą (w takich miejscach wiotkość X-Dreama i Nomica niekorzystnie działa na psychę). Przed pierwszym użyciem miałem wątpliwości czy przypadkiem zintegrowane młotki nie będą przeszkadzały w tego typu chwytach (wówczas głowica opiera się o ścianę). W praktyce okazało się, że zupełnie to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, szerokie podparcie stabilizuje dziabę w bardziej chwiejnych przypadkach. Pod tym względem, kwadratowy młoteczek Switcha jest lepszy niż okrągły w BD Fusion.20150104_123532_resized_1

Podsumowując, zaliczyłbym Switcha do grona czterech najbardziej wszechstronnych narzędzi dostępnych na rynku. W niektórych aspektach ustępuje pozostałym trzem konkurentom, a w niektórych ich przewyższa. O wyborze powinny decydować indywidualne niuanse, to co komu leży. Sądzę, że tym czym Switch się wyróżnia jest bardzo solidna budowa i prawdopodobnie (to okaże się dopiero po latach) trwałość.

Robert Nejman (Kajman)

You might also like More from author